Wspomnienie o Kornelu
Jak PRL żył w cieniu atomu i drugiego obiegu
To opowieść o świecie, w którym wojna nuklearna nie była abstrakcyjną wizją, lecz realnym lękiem obecnym w codziennym myśleniu. Wspomnienia Kornela Morawieckiego oraz doświadczenia mieszkańców Brzegu pokazują, jak silnie poczucie zagrożenia wpływało na postawy społeczne, polityczne wybory i rozwój opozycji. Równolegle rodziła się też odpowiedź: niezależny obieg informacji, który dawał ludziom wiedzę, sprawczość i nadzieję.
Lęk przed wojną większy niż doświadczenie zniewolenia
Dla Kornela Morawieckiego zagrożenie nuklearne było czymś więcej niż jednym z wielu politycznych problemów epoki. W jego ocenie chodziło dosłownie o być albo nie być świata ? a przynajmniej naszej cywilizacji. I tej opinii, jak podkreślał po latach, nigdy nie zmienił. Wizja katastrofy nie była w jego oczach przesadzona ani propagandowa. Była całkowicie realna.
Sowiecki totalitaryzm postrzegał jednoznacznie jako zło, z którym należało walczyć. Jednocześnie uważał, że każda walka musi mieć choć minimalnie racjonalny plan ? inaczej staje się jedynie daremnym rozlewem krwi. W latach sześćdziesiątych skutki II wojny światowej wciąż były boleśnie widoczne. Brakowało ludzi, którzy zginęli, całe obszary miast pozostawały niezabudowane, a codzienny widok osób okaleczonych przez wojnę przypominał o skali zniszczeń. Wrocław przypominał miejscami archipelag ocalałych fragmentów oddzielonych pustymi przestrzeniami.
Ci, którzy przeżyli, często przez dekady żyli w traumie, ubóstwie i prowizorycznych warunkach, pozbawieni dorobku gromadzonego przez pokolenia. Na tle takich doświadczeń perspektywa kolejnej wojny ? tym bardziej nuklearnej ? jawiła się jako groźba największej tragedii w dziejach. Polska, odbudowana tylko częściowo, znalazłaby się w samym centrum potencjalnej zagłady. Nawet ograniczona wymiana nuklearna mogła oznaczać katastrofę o niewyobrażalnej skali, zwłaszcza w tej części Europy.
Źródło: Kornel Morawiecki, ?Autobiografia? (2017), w wywiadzie z Arturem Adamskim.
Jak dotrzeć do społeczeństwa: siła drugiego obiegu
Niezależny druk w latach osiemdziesiątych okazał się wyjątkowo trudny do zniszczenia dzięki metodzie działania przyjętej przez Kornela Morawieckiego. To on stworzył koncepcję rozproszonego druku, instruował, jak samodzielnie opanować stosunkowo prostą technikę powielania, i zachęcał do budowania wielu niezależnych punktów wydawniczych. W efekcie powstawały dziesiątki miejsc, w których metodą sitodruku drukowano podziemną prasę. Gdy służby likwidowały jedne punkty, w ich miejsce szybko pojawiały się kolejne.
To właśnie drugi obieg informacji stał się jedną z najważniejszych form oporu i istotą działań politycznych Solidarności Walczącej. Bez niezależnej prasy społeczeństwo byłoby znacznie bardziej podatne na komunistyczną propagandę. Podziemne wydawnictwa działały jak realne antidotum: dawały dostęp do alternatywnego obrazu rzeczywistości i otwierały szczególnie młodym ludziom drogę do praktycznego zaangażowania się w opozycję bez sięgania po przemoc.
Brzeg: życie po sąsiedzku z armią i możliwą bombą
Mieszkańcy Brzegu dobrze zdawali sobie sprawę ze skali zagrożenia, jakie w powojennych dekadach ? szczególnie w latach osiemdziesiątych ? niosło współistnienie z wojskami Armii Czerwonej stacjonującymi w mieście. Poczucie militarnego niebezpieczeństwa było konkretne, namacalne i bardzo bliskie. Za kontakty z Polkami radzieckim żołnierzom groziły sankcje, a Polacy utrzymujący relacje z wojskowymi znajdowali się pod stałą obserwacją służb. Potężne składy amunicji, lotnisko wojskowe oraz system bunkrów ? podziemnych i naziemnych ? nie pozostawiały złudzeń co do strategicznego znaczenia tego miejsca. Myśl o możliwej III wojnie światowej nie dawała ludziom spokoju.
Inwigilacja była powszechna, a podporządkowanie polskiego wojska ? oczywiste. Mimo to mieszkańcy nie ulegali całkowicie strachowi. Wielu ludzi pracowało na lotnisku, w mieście mieszkały rodziny radzieckich oficerów, a z czasem rozwijały się także nielegalne kontakty handlowe między żołnierzami a Polakami. Ważnym sygnałem była również degradacja otoczenia: zanieczyszczone środowisko i zdewastowane nieruchomości budowały przekonanie, że wojsko traktuje tę przestrzeń wyłącznie tymczasowo, bez troski o miejsce i ludzi.
Wiele osób zadawało sobie więc całkiem serio pytanie: co stanie się z nami w razie konfliktu zbrojnego? Brzeg znajdował się przecież w pierwszej strefie zagrożenia. Huk startujących i lądujących samolotów bywał nie do zniesienia, a częstotliwość lotów nie pozostawiała wątpliwości, gdzie naprawdę żyją mieszkańcy. Nawet mniej zorientowani cywile dostrzegali skutki wojskowej obecności ? choćby wtedy, gdy paliwo zrzucane przed lądowaniem trafiało do rowów melioracyjnych.
W mieście działała rozbudowana sieć jawnych i tajnych służb, tym bardziej że funkcjonowały tu także duże zakłady przemysłowe. To właśnie tutaj przyjechali i osiedlili się również ludzie z Kresów, ponieważ Niemcy opuścili ten teren niemal całkowicie. Kresowianie ? ze swoim patriotyzmem i religijnością ? stali się ważnym fenomenem tej ziemi. Musieli jednak po raz kolejny, naznaczeni pamięcią sowieckiej okupacji Wołynia i Wileńszczyzny, żyć w cieniu Sowietów. Równocześnie dawne niemieckie mienie w dużej mierze rozgrabiono: najpierw przez wojska ?sojusznicze?, później przez komunistyczne elity i agenturę systemu. Bieda stała się udziałem wielu repatriantów, którzy z trudem urządzali sobie życie od nowa.
Nietrudno więc zrozumieć, dlaczego właśnie w Brzegu pojawiły się silne sympatie wobec rodzącej się opozycji i duże społeczne wsparcie dla działań antykomunistycznych. Dla wielu mieszkańców była to nadzieja na odsunięcie realnego zagrożenia. Ludzie, którzy pamiętali wojnę, nie mieli złudzeń i mimo propagandy wiedzieli, czym może skończyć się podporządkowanie kraju militarnej logice imperium. Co znamienne, także aparat władzy zdawał sobie sprawę, że zagrożenie nuklearne jest realne. Nikt nie miał pewności, czy w Brzegu nie ma broni atomowej ? i właśnie ta niepewność działała na wyobraźnię najmocniej.
Dlatego z wrocławskich uczelni do młodego Brzegu trafiały w latach osiemdziesiątych wszystkie najważniejsze nurty opozycyjne. Kolportowano ?bibułę? ? niezależne pisma, takie jak ?Biuletyn Dolnośląski? Solidarności Walczącej, ?Z dnia na dzień? oraz inne wydawnictwa drugiego obiegu. Dostęp do podziemnej prasy i książek stawał się nie tylko formą sprzeciwu, ale też sposobem budowania wspólnoty i politycznej świadomości, mimo grożących sankcji za rozpowszechnianie wydawnictw bezdebitowych.















Leave a Reply