Pamięci Jacka Kaczmarskiego

Kiedy w listopadzie 2000 roku Jacek Kaczmarski  koncertował w brzeskim zamku, chyba nikt nie przypuszczał,  że niespełna cztery lata później nie będzie go wśród żyjących. Zmarł w Wielką Sobotę w wieku 47 lat. Chociaż odszedł bard pokolenia lat osiemdziesiątych jego muzyka i poezja żyje nadal i inspiruje innych.

Postać Jacka Kaczmarskiego i jego legenda oraz twórczość jest dla wielu ludzi pokolenia Sierpnia 80 zjawiskiem, z którym wiążą się głębokie emocje. W polskim internecie jest tak wiele treści z jego twórczości – co świadczy samo za siebie, jak wiele dokonał, jak znakomity był jego talent i jak wierną i liczną miał publiczność. Dla wielu jest częścią młodości, wyrazicielem pokolenia, sztandarową postacią pokolenia stanu wojennego.

 

Utwory Kaczmarskiego słuchaliśmy mając kilkanaście lat. Przegrywaliśmy koncerty nagrane na kasety magnetofonowe śledząc wszystko, co tylko było dostępne.

Jego utwory i muzyka pozostały z nami przez długie lata. To będzie już przeszło 30 lat.

W pieśniach Kaczmarskiego zawsze słychać przestrogę dla tych, którzy nie wyciągają wniosków z historii, kpią z demokracji i wolności. Kaczmarski w swoich pieśniach rozprawia się z  przywarami narodowymi  nie tylko tymi z czasów szlacheckich, ale także tymi ze schyłku XX wieku.

W tej twórczości jest wszystko: miłość, pogarda, strach i odwaga, rozpacz i zachwyt, realność i fantasmagoria. Pieśniarz z wirtuozerią grał na naszych uczuciach, poruszał kompleksy, czasem bóle i rany, a czasami wznosił się na wyżyny tkliwej i żarliwej tęsknoty za nieosiągalnym. Działo się tak zarówno  w sferze egzystencjalnych przeżyć, jak i przeżyć społecznych, historyczno-politycznych zjawisk, które skutkują na dzisiejsze życie.

Jacek Kaczmarski urodził się w 1957 w Warszawie. W młodości  zafascynował się Włodzimierzem Wysockim, próbował naśladować jego styl. W 1981 roku po ogłoszeniu stanu wojennego został na emigracji we Francji. Śpiewał i grał dla emigrantów polskich na całym świecie. Związał się też z Rozgłośnią Polską Radia Wolna Europa, gdzie prowadził cykliczne audycje. Do Polski wrócił w 1990 roku, skąd w 1994 r. wyemigrował do Australii.

Dyskografia J.Kaczmarskiego obejmuje 24 albumy studyjne w tym tak znane jak: Mury, Raj, Głupi Jasio, Wojna postu z karnawałem. Ostatni album przed śmiercią  „Mimochodem” ukazał się w 2002 roku. Wiele utworów ukazało się w czasie stanu wojennego w wydawnictwach niezależnych, także na emigracji. Wydano liczne kompilacje jego utworów.  Odsyłam na przebogatą stronę z pełną dyskografią_Jacka_Kaczmarskiego na wikipedii. 

Jacka rapowanie

Yhm 😛

Nie chce mi się o tym pisać, Ale nie da się nie pisać, Chociaż mi powinno zwisać Tak, jak wszystkim wkoło zwisa; Skoro jednak mi nie zwisa, No to muszę o tym pisać, tak, czy siak.

Byle jak, byle co, Byle szło – wprost czy wspak. Byle mieć to już za sobą Byle gdzie dla byle kogo – Byle jak. x2

Kto się męczy, ten się dręczy, Jęczy, garbi się i klęczy. Szkoda życia na te rzeczy, Z garbu nikt cię nie wyleczy, Nikt cię nie podniesie z klęczek, Takich liczą stu na pęczek, tak, czy siak.

Nic nie warte jest wysiłku, Co domaga się wysiłku, Życie z tricków i uników Uczłowiecza męczenników – Bez wysiłku siądź na tyłku I wyluzuj się, Motylku, tak, czy siak.

A jak?

Z byle kim, byle jak, Byle czym, byle kłak. Byle mieć to już za sobą – Byle flakiem w byle kogo Byle jak. x2

Życie takie ma klimaty, Że co dobre – to na raty. Zachwalają ci plakaty Szmaty, szmal i lepsze światy: Wybierz kierat, zbieraj baty – Olewamy te klimaty, tak, czy siak.

Sztuka zrobić coś na spoko: Puścić ściemę, uwić kokon, Nie oddawać się podskokom – Świat – nie kwiat, a los – nie kokos, Nie świrować, żyć na oko, Całą resztę mieć głęboko, tak, czy siak.

Byle gdzie, byle jak, Gdzie nie czyha żaden hak. Byle z dala od Krasnala, Co za skórę duszy zalazł Nie wiem jak… x2

Jak nie patrzeć – jestem Polak: Wolny duch i wolna wola; Berlin, Paryż czy Mediolan Nie sięgają mi do kolan. I am Polish! Ich bin Pole! Spełnię swoją dziejową rolę, tak, czy siak!

Byle jak! Byle jak! Byle przeszkód było brak! Byle chęć się pojawiła I się jeszcze opłaciła! Tak czy siak…

Byle jak! Byle jak! Byle przeszkód było brak! Byle chęć się pojawiła I się jeszcze opłaciła! Wot Poliak!

 

Mury

 

On natchniony i młody był, ich nie policzyłby nikt e H7 e H7
On im dodawał pieśnią sil, śpiewał, że blisko już świt C H7 C H7
Świec tysiące palili mu, znad głów unosił się dym H7 e H7
Śpiewał, że czas, by runął mur, oni śpiewali wraz z nim C H7 C H7 e

 

Wyrwij murom zęby krat H7e
Zerwij kajdany, połam bat H7 e
A mury runą, runą, runą a e
I pogrzebią stary świat! H7 e

 

Wkrótce na pamięć znali pieśń i sama melodia bez słów
Niosła ze sobą starą treść, dreszcze na wskroś serc i dusz
Śpiewali wiec, klaskali w rytm, jak wystrzał poklask ich brzmiał
I ciążył łańcuch, zwlekał świt, on wciąż śpiewał i grał

Wyrwij murom…

Aż zobaczyli ilu ich, poczuli siłę i czas
I z pieśnią, że już blisko świt, szli ulicami miast
Zwalali pomniki i rwali bruk – Ten z nami! Ten przeciw nam!
Kto sam, ten nasz największy wróg! A śpiewak także był sam

Patrzył na równy tłumów marsz
Milczał wsłuchany w kroków huk
A mury rosły, rosły, rosły
Łańcuch kołysał się u nóg

 

Ballada wrześniowa

Autor / Wykonawca: Jacek Kaczmarski 1983

 

  • Krzyk jeden pomknął wzdłuż granicy
  • I zanim zmilkł, zagrzmiały działa –
  • To w bój z szybkością nawałnicy
  • Armia Czerwona wyruszała.

 

  •  – A cóż to za historia nowa? –
  • Zdumiona spyta Europa. –
  • Jak to? To chłopcy Mołotowa
  • I sojusznicy Ribbentropa.

 

  • Zwycięstw się szlak ich serią znaczy,
  •  Sztandar wolności okrył chwałą;
  • Głowami polskich posiadaczy
  • Brukują Ukrainę całą.

 

  • Pada Podole, w hołdach Wołyń,
  •  Lud pieśnią wita ustrój nowy,
  • Płoną majątki i kościoły
  • I Chrystus – z kulą w tyle głowy.

 

  • Nad polem bitwy dłonie wzniosą
  • We wspólną pięść, co dech zapiera –
  • Nieprzeliczone dzieci Soso,
  • Niezwyciężony miot Hitlera.

 

  • Już starty z map wersalski bękart,
  • Już wolny Żyd i Białorusin,
  • Już nigdy więcej polska ręka
  •  Ich do niczego nie przymusi.

 

  •  Nową im wolność głosi „Prawda”,
  • Świat cały wieść obiega w lot,
  • Że jeden odtąd łączy sztandar
  • Gwiazdę, sierp, hakenkreuz i młot.

 

  •  Tych dni historia nie zapomni,
  • Gdy stary ląd w zdumieniu zastygł
  • I święcić będą nam potomni
  • Po pierwszym września – siedemnasty.

 

  • I święcić będą nam potomni
  • Po pierwszym – siedemnasty.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *