Małujowice na Szlaku Jakubowym

Pierwotnie jako kościół filialny pod wezwaniem Najświętszej Panny Marii świątynia została wzniesiona przed rokiem 1250, za sprawą przywileju Henryka III i jego syna Henryka IV Probusa. W pierwszej połowie XIV wieku została przebudowana przez właściciela wsi Samboriusa z Ostrzeszowa, który ufundował kaplicę pod wezwaniem św. Jakuba Apostoła. Stąd pochodzi współczesna nazwa tej wczesnogotyckiej budowli.

Tutejsze zachowane polichromie na ścianach świątyni stanowią prawdziwą atrakcję, bowiem są przykładem średniowiecznej tzw. “Biblii dla Ubogich” – ilustracji opowiadających historię biblijną. Kościół jest budowlą jednonawową z usytuowaną od zachodu nadbudowaną wieżą z XV wieku, a po bokach są dwie przybudĂłwki. Przebudowa zachodniej części zmniejszyła nawę, tworząc jej kosztem wieżę zwieńczoną murowanym hełmem, pod ktĂłrą mieści się przedsionek. Ma charakter orientalny. Prostokątne prezbiterium  znajdujące się od wschodu nakryte jest sklepieniem krzyĹźowo – Ĺźebrowym, wspartym na słuĹźkach o kapitelach ozdobionych motywem roślinnym. Nawa nakryta była stropem drewnianym o formie łukowej, na co wskazują zachowane malowidła.

” W listopadzie 1946 roku celebrowałem ostatnią mszę w tutejszym kościele, ktĂłry przez 17 lat przyrĂłsł mi do serca…” pisał  ostatni ewangelicki pastor Schmidt von Puskas, ktĂłry opuścił Małujowice wraz z transportem mieszkańcĂłw i wyjechał do Niemiec, po wielu latach publikując w  “Neue Brieger Zeitung” swoją  historię.

Swoją historię mają takĹźe powojenni mieszkańcy miejscowości, ktĂłrzy przybyli tu z KresĂłw Wschodnich Rzeczypospolitej. Z Podola z przedwojennego kurortu w Zaleszczykach nad Dniestrem pochodziła jedna z najstarszych mieszkanek Halina Zakrzewska, ktĂłra doĹźyła właśnie tu swoje 100 – letnie urodziny.

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Nad stawem w Brzezinie

Uchwyciliśmy rodzinę łabędzią w pięknym naturalnym środowisku przyrodniczym. Upalny letni dzień czerwcowy (2008 r.) sprawił, że z wielką przyjemnością patrzyliśmy na te piękne ptaki. Rodzice żerowali, młode kąpały się ze spokojem czyszcząc piórka w małym stawie na obrzeżu wsi Brzezina. Niezagospodarowany wówczas jeszcze staw wabił do siebie nie tylko ptaki.

Starodruki – Brzeg ośrodek drukarstwa

Aż 60 cennych starodruków z brzeskich drukarni  można było zobaczyć latem 2012 roku na wystawie w Muzeum Piastów Śląskich w Brzegu, która towarzyszyła V Kongresowi Polonistyki Zagranicznej.

Brzeg ośrodek drukarstwa i edytorstwa

O tym, że Brzeg stanowił także ośrodek drukarstwa w minionym czasie świadczą zabytki kultury, jakimi są dzieła drukowane pisane w języku polskim.  Najstarszym eksponowanym drukiem na wystawie było dzieło Adama Gdacjusza z 1679 roku. Ten  czołowy pisarz śląski  tworzył w języku polskim.  W swojej najważniejszej książce zatytułowanej „O pańskim i szlacheckim albo rycerskim dyszkrys” rozważa przywileje i obowiązki stanu szlacheckiego.

Także w innych dziełach opisuje panujące wówczas obyczaje, ale dużo pisze też o nieobyczajności. Często odwołuje się do autorów greckich i rzymskich, cytuje Biblię oraz teologów mu współczesnych.

Na wystawie można było zobaczyć również  inny interesujący druk, który należał do przebogatego księgozbioru hrabiego Józefa Ossolińskiego, twórcy Zakładu Narodowego im. Ossolińskich. Jest to pochodzący z 1685 roku ”List do Adama Gdacjusza Pastora Kluczborskiego”.

Wśród prezentowanych starodruków  najliczniejszą grupę  stanowią kancjonały, w skład których wchodzą pieśni chrześcijańskie oraz modlitewniki.

Można było podziwiać poszczególne wydania „Kazań albo wykładów porządnych księdza Samuela Dambrowskiego” wydrukowanych w jednej z brzeskich drukarni, której właścicielem był Christian Gottlob Wohlfahrt wydawca najobszerniejszego brzeskiego kancjonału zawierającego 870 pieśni.

Kancjonały i  klocki, czyli druki w drewnianych, malowanych okładkach, zdobione często metalowymi zapięciami , zawierające m.in. kazania i modlitwy, Biblie inne druki wydane w j. polskim prezentowane na wystawie  pochodzą  w większości ze zbiorów Muzeum Piastów Śląskich, ale część udostępniły też Wojewódzka Biblioteka Pedagogiczna w Opolu, Muzeum Śląska Opolskiego w Opolu, Zakład Narodowy im. Ossolińskich we Wrocławiu oraz z prywatnych kolekcji.

Prawdziwą perełkę ekspozycji stanowią katechizmy dla dzieci z osiemnastego wieku. „Krótka nauka chrześcijańska dla dziatek, które chcą przystępować do Wieczerzy Pańskiej”  wydana przez Gottfrieda Trampa w 1729 roku.

Ważne miejsce w ekspozycji zajmują Biblie. Głównie Biblia Święta z 1768 roku wydana prze Jana Ernesta Trampa. W druku tym zachowano oryginalną ortografię polską oraz zmieniono numerację łacińską na arabską.

Katalog wystawy

W związku z wystawą zatytułowaną „Druki brzeskie w języku polskim XVII- 1 poł.XX w.” ukazał się drukiem katalog wystawy z tekstem  M. Młynarskiej i Anny Techmańskiej. Katalog zilustrowany jest  mapami, a takĹźe zawiera wykaz drukĂłw brzeskich oraz zdjęcia prezentowanych starodrukĂłw. Autorem fotofrafi jest znany opolski  fotografik Jerzy Stemplewski.

Bardziej znana drukarnia Trampów to tylko jedna z wielu działających w Brzegu od XVII do  pierwszej poł. XIX. Od tej najstarszej znanej drukarni, której właścicielem był Caspar Sigfried, poprzez m.in. drukarnie Baltazara Klose, Krzysztofa Tschorna, Jana Krzysztofa Jacoba (Jacobiego) na Filipie Eberhardzie Falchu kończąc prezentuje się dorobek drukarski w mieście.

W Brzegu nad Odrą juĹź w 1610 roku nyski drukarz Caspar Sigfried  uruchomił na uĹźytek publiczny pierwszą prasę drukarską. Wtedy ukazała się pierwsza książka miejska. Była to – ordynacja przeciwpoĹźarowa. Brzeg do połowy XIX wieku pozostawał  doliną drukarstwa i edytorstwa. Właśnie wtedy w  mieście działało 8 drukarń książek, wytwĂłrnia papieru i 3 księgarnie.

„Szersze udostępnianie książek zaspokajało charakterystyczną dla epoki Renesansu potrzebę sławy. Żadna inna forma przekazu nie mogła równie skutecznie zapewnić twórcom nieśmiertelności jak słowo drukowane”

Szesnastu w pułapce Moskwy

W marcu 1945 roku doszło do bezprecedensowego na skalę świata porwania legalnego rządu przez władze bezpieczeństwa Związku Sowieckiego i postawienia szesnastu przywĂłdcĂłw Polski podziemnej w tym ostatniego komendanta Armii Krajowej przed moskiewskim sądem.  Rosyjski proces pokazowy jest sztuką stworzoną dopiero w Sowietach, nie mającą Ĺźadnych precedensĂłw. W procesie pokazowym przestępstwo jest sfingowane przez władze w całości lub przynajmniej w części. OskarĹźycielem i denuncjatorem jest nie prokurator czy policja, lecz sam oskarĹźony doprowadzony do tego torturami. Nie moĹźna oskarĹźonego przed sowieckim procesem pokazowym obciążać – pisał Stanisław Cat Mackiewicz – odpowiedzialnością za zachowanie się podczas takiego sądu.

Moskwa oskarşa  szesnastu

Podziemny wywiad donosił :  29 marca 1945 roku z willi do której udali się polscy uczestnicy spotkania, wyjechało kilka zapełnionych samochodów i gdy 31 marca  nie wrócili oni do swych konspiracyjnych kryjówek Stefan Korboński dyrektor Departamentu Spraw Wewnętrznych zaalarmował rząd w Londynie, który 6 kwietnia ogłosił na cały świat komunikat o podstępnym aresztowaniu piętnastu przywódców Polski Podziemnej. Później dołączył do nich jeszcze jeden wcześniej zatrzymany przez NKWD Aleksander Zwierzyński ze Stronnictwa Narodowego.

Rozwiązanie Armii Krajowej osłabiło znacznie państwo podziemne, ale jego struktury działały dalej. Istniał podziemny parlament (Rada Jedności Narodowej),  działał konspiracyjny rząd (Krajowa Rada Ministrów) oraz stronnictwa polityczne. Polacy, którzy  spod okupacji niemieckiej dostali się pod sowiecką nie poddawali się. W konspiracji powstała organizacja zbrojna “Niepodległość”.

Jednak działalność władz podziemnych związanych z rządem polskim na emigracji utrudniało działanie prosowieckiego Rządu Tymczasowego powołanego przez Krajową Radę Narodową.

Porozumienie  podpisane w Moskwie przez przewodniczącego PKWN Edwarda OsĂłbkę – Morawskiego  i ministra spraw zagranicznych ZSRR W. Mołotowa posłuĹźyło jako podstawa prawna do ingerencji silniejszego w sprawy wewnętrzne innego kraju. Jak się miało potem okazać układ z 26 lipca 1944 roku stanowił główną przesłankę aresztowania. Układ ten mĂłwił o jurysdykcji radzieckiego wodza naczelnego wobec ludności cywilnej na terytorium Polski, dotyczący przestępstw popełnionych w strefie operacji wojennych przeciwko siłom zbrojnym ZSRR.

Porozumienie nie określało głębokości tej strefy. Nieco później Bolesław Bierut na posiedzeniu Rady Ministrów stwierdził, że : ustalono pas przyfrontowy od 60 do 100 km szerokości, na którym odpowiedzialność za walkę z agenturą nieprzyjacielską biorą na siebie radzieckie władze wojskowe współdziałające z cywilną władzą polską.

Jednak Stalin interpretował dokument swoiście, rozciągając swoją władzę nie tylko na obszary w pobliżu frontu. Kiedy nastąpiło aresztowanie front był już niedaleko Warszawy. W dodatku rejon stolicy nie był uwzględniony w porozumieniu z 22 lipca.

Dalszą walkę z podziemiem antykomunistycznym normowała uchwała z 10 stycznia 1945 roku, szczegółowo  określająca liczebność  i przydziały do poszczególnych województw tzw. grup operacyjnych.

Współdziałanie UB z NKWD przetrwało do czasu wycofania z Polski radzieckich doradców wojskowych.

Pod koniec listopada 1994 w takiej sytuacji trwały przygotowania do rozmów władz sowieckich a faktycznie  sowieckich organów bezpieczeństwa (NKWD) z przywódcami polskiego podziemia antykomunistycznego.

Kulisy aresztowania

JuĹź w lutym 1945 roku dawny kolega szkolny JĂłzefa Stemlera,  podający się za profesora Uniwersytetu w Taszkiencie – Chodkiewicz rzekomo potomek hetmana polskiego  zgłosił się z propozycją pośredniczenia i zorganizowania rozmĂłw z dowĂłdztwem NKWD.

Później okazało się, że był on bliskim współpracownikiem pułkownika NKWD Pimienowa. Oświadczył, że jego szef został upoważniony do podjęcia rozmów z polskim ruchem oporu dla ustabilizowania sytuacji w kraju.

Jednak główny ciężar prowadzenia wstępnych rozmów przypadł Józefowi Stemler Dąbskiemu z departamentu informacji polskiego państwa podziemnego.

Rozmowy te miały być prowadzone po tym jak delegat  Rządu na Kraj Jan Stanisław Jankowski i Leopold  Okulicki otrzymali datowane 6 marca nieomal takiej samej treści listy od sowieckiego pułkownika gwardii Pimienowa z propozycją odbycia rozmĂłw  z przedstawicielami dowĂłdztwa I Frontu Białoruskiego m. in. gen. pułkownikiem Iwanowem (faktycznie jak się później okazało Sierowem – szefem sowieckiego NKWD).

Listy dostarczone do przywódców państwa podziemnego gwarantowały bezpieczeństwo polskich uczestników spotkania. Przynajmniej tak zapewniali Sowieci.

Były one przekazane przez szereg pośrednikĂłw. Jednym z nich miał być pojawiący się w kawiarni ”U Aktorek “ w MilanĂłwku pod Warszawą młody człowiek, ktĂłry podawał się za kapitana AK – Zbigniew Woronicz. Działałność tego kapitana została omĂłwiona w sprawozdaniu nadesłanym z Polski do II Korpusu we Włoszech.

Według tego dokumentu kapitan Woronicz miał być wywiadowcą wysłanym przez swoje dowództwo do Polskiej Armii Ludowej i właśnie wtedy zwrócił się do niego najprawdopodobniej gen. Józef Pieńkoś, czy Woronicz nie mógłby wykorzystać swoich kontaktów w AK do zorganizowania rozmów między  marszałkiem Żukowem, a generałem “Niedźwiadkiem” i Delegatem Rządu.

Celem tych rozmów miało być ujawnienie polskiego podziemia, znormalizowanie życia w kraju i wszczęcie kroków w celu utworzenia Tymczasowego Rządu Jedności Narodowej, zgodnie z postanowieniami konferencji jałtańskiej.

Najprawdopodobniej funkcję pośredniczącą w doręczeniu listu L. Okulickiemu spełnił Józef Pieńkoś działacz Polskiej Armii Ludowej, współpracującej z PPR i AL.

Tymczasem po otrzymaniu listu delegat Rządu wpadł w pewną rozterkę, pisze w Polskim Państwie Podziemnym Stefan Korboński. Z jednej strony wietrzył podstęp, z drugiej nie chciał ryzykować odrzucenia z miejsca  oferty Pimienowa, co umożliwiłoby Sowietom oskarżenie władz podziemnych wobec sojuszników zachodnich, że odmawiają nawet spotkań i rozmów.

Jeśli chodziło o generała Okulickiego, to nie miał on żadnej wątpliwości, że zaproszenie kryje podstęp (gdyż znał już sowieckie metody, pierwszy raz był aresztowany przez NKWD we Lwowie w styczniu 1941 roku) i dlatego stanowczo odrzucił propozycje rozmów z Sowietami.

Mimo obaw Kazimierza Pużaka  i  L. Okulickiego negocjacje się rozpoczęły i trwały niemal przez cały marzec.

W rozmowach uczestniczyli ze strony radzieckiej gen. Iwanow i jak się miało okazać już w czasie procesu moskiewskiego tajemniczy płk Pimienow, który nie wiadomo czy faktycznie istniał. Najprawdopodobniej pod jego nazwiskiem ukrywał się jakiś kontrwywiadowca sowiecki. Autor wspomnień 1939-1954 Władysław Minkiewicz(w rządzie podziemnym sekretarz Romana Knolla , który stał na czele sekcji spraw zagranicznych, a jednocześnie był referentem do spraw bezpieczeństwa i kontaktów z Radą Jedności Narodowej) pisze, że właściwie nie wiadomo kim był sowiecki pułkownik, który zapraszał na spotkanie przedstawicieli władz podziemnych. W aneksie do książki Raczyńskiego występuje Pimienow, we wspomnieniach ministra Adama Bienia Pimionow, a u Stypułkowskiego Pimonow. Wątpliwości według Minkiewicza rozwiewa zdarzenie do jakiego doszło w czerwcu  w czasie procesu moskiewskiego. Kiedy Okulicki powoływal się na list żelazny z podpisem pułkownika Pimienowa, przewodniczący Sądu gen. pułkownik W. Ulrych wyjaśnił, że takiego oficera w ogóle nie ma w Armii Sowieckiej i że był to po prostu podstęp sowieckiego kontrwywiadu. Tak więc nie tylko żelazny list, w którym  Sowieci zapewniali o bezpieczeństwie członków państwa podziemnego był zwykłą fikcją, ale i sam płk Pimienow. Przynajmniej można odnieść takie wrażenie.

Władysław Minkiewicz w swoich wspomnieniach pisze o osobach, które w mniejszym lub większym stopniu przyczyniły się do nawiązania tragicznych w skutkach rozmów pruszkowskich. Poza już wspomnianymi w relacji Minkiewicza pojawiają się pułkownik Róg, “Ciotka” popularna i wpływowa w PAL-u kuzynka Piękosia i wreszcie ks. Tomasz kapelan PAL-u, a później kapelan Ludowego Wojska Polskiego.

Stronę polską w rozmowach reprezentowali poza Okulickim i Jankowskim przedstawiciele stronnictw politycznych działających w podziemiu i wchodzących w skład komisji Głównej Rady Jedności Narodowej .

PORWANI

Już wkrótce okazało się, że oferty wypływające ze strony sowieckiej były pułapką stanowiącą wstęp do porwania szesnastu.

W poniedziałek 27 marca 1945 roku do willi NKWD w Pruszkowie (siedziby Pimienowa) przybyli: wicepremier podziemnego rządu Jan Stanisław Jankowski, ostatni komendant AK Leopold Okulicki, Kazimierz PuĹźak przewodniczący Rady Jedności Narodowej oraz jako tłumacz JĂłzef Stemler – Dąbski. Reszta miała pojawić się we wtorek. Willę zabezpieczały oddziały NKWD, ale była ona teĹź pod stałą obserwacją podziemia. Przed  domem stały samochody, w pobliĹźu rozmieszczono posterunki enkawudzistĂłw. Nie było wątpliwości, Ĺźe to był kocioł.

Najpierw aresztowani zostali L. Okulicki i jego współtowarzysze. Ostrzeżenie przed wpadką innych członków delegacji nie pomogło. Wszyscy na drugi dzień udali na spotkanie,  gdzie także zostali zatrzymani. Z  Pruszkowa przewieziono ich do Włoch pod Warszawą. Tam dowiedzieli się, że pojadą na konferencję z przedstawicielem dowództwa sowieckiego.

Dopiero  w samolocie  oficer NKWD powiedział: “Lecicie do Moskwy do towarzysza Stalina. Czyż nie lepiej, żebyście rozmawiali z samym marszałkiem niż z jakimś generałem ?” wspomina A. Bień

Jednak w pobliżu Iwanowo -Wozniesieńska (300 km na wschód od Moskwy) samolot runął na ziemię, zarył się głęboko w śniegu.

Jak zauważył pilot maszyna  miała taką ilość paliwa, która wystarczyłaby mu tylko do Iwanowa, skąd aresztowanych miano przewieźć do Moskwy. Tak więc o wylądowaniu na lotnisku w Moskwie nie było mowy, o czym sowieccy porywacze dobrze wiedzieli.

Zamiast na konferencję w luksusowym hotelu dla dyplomatĂłw – wspomina Adam Bień zastępca Delegata Rządu  trafiliśmy do wiezienia. Akcja  zatrzymania i wywiezieni do Rosji władz Polski podziemnej była więc przygotowana i miała charakter politycznego kidnapingu.

 

Łubianka zamiast Londynu

Okulicki trafił tu po raz drugi – pierwszy raz po aresztowaniu we Lwowie przez NKWD w styczniu 1941 roku. Najbardziej uciążliwe stały się  głód, bezsenność i zimno. Przesłuchania były długotrwałe i męczące . Odbywały się przewaĹźnie nocą.

Aresztowani otrzymywali dziennie 2 kawałki chleba, co drugi dzień dodawano 2 kostki cukru i czajnik gorącej wody oraz menażkę gorącego płynu z liśćmi z kapusty. Innym razem jakiegoś kartofla z ośćmi z ryby albo trochę kaszy. W śledztwie zastosowano najróżniejsze chwyty, które miały złamać oskarżonych.

Przesłuchiwany wówczas Zbigniew Stypułkowski, po latach na emigracji tak definiował cele śledztwa:

“Pierwszym jest dokładne przeegzaminowanie osoby więźnia pod względem jego inteligencji, charakteru i siły stawianego oporu wkraczając w życie rodzinne. Drugim zadaniem sędziego jest zakazić wyobraźnię więźnia i zrujnować jego równowagę psychiczną przez powodowanie nieustannej huśtawki w nastrojach-od szczytowego optymizmu do krańcowej depresji. Trzecim i prawdopodobnie najważniejszym celem jest doprowadzić do wynaturzenia tkwiący  w każdym człowieku instynkt samozachowawczy”.

Brutalne metody śledcze skłoniły kilku podsądnych, nie bez oporów, do przyznania się do winy.

Przesłuchania odbywały się przeważnie nocą. Pużak pisał o nich: “dzień w dzień badanie dwukrotne.

Z rana od godz.10 lub 10 30 do 5 -tej po południu.

Wieczorem od godz. 21.30 lub 22.00 do 5 rano”.  Bagińskiego w ciągu w ciągu 70 dni śledztwa przesłuchano 120 razy, a Pużaka ok. 140 razy.

Każdy z szesnastu podlegał innemu śledczemu. Całością kierował szef Wydziału NKGB gen. Włodzimierski. Komendanta AK L. Okulickiego przesłuchiwał sam gen. Iwan Sierow, Kazimierza Pużaka ppłk Gałkin, Adama Pajdaka ppłk Gusjew, Z. Stypułkowskiego mjr. Tichonow, Adama Bienia ppłk Sorokin. Śledztwo trwało 3 miesiące .

Przed sowieckim sądem

Czerwcowym rankiem 1945 roku Kolegium Wojskowe Sądu NajwyĹźszego ZSRR otworzyło rozprawę przeciwko szesnastu oskarĹźonym. Członkami Sądu byli L. Dmitrijew, J.Dietistow. Sekretarzowali A.Batner i L. Kudriawcew. Jako oskarĹźyciele państwowi wystąpili Generalny Prokurator Wojskowy Armii Czerwonej N. Afanasjew i radca państwowy słuĹźby sprawiedliwości R. Rudenko. Do obrony powołani zostali adwokaci J. Braude, W. Michalski, N.Miłowidow, S. Kaznaczejew, W. Markiewcz. M. Ocep  i S. Plwako – członkowie Moskiewskiego Kolegium AdwokatĂłw.

Podsądni Okulicki, Jankowski, Bień i S. Jasiukowicz pod zarzutem kierowania i organizowania podziemia na Zachodniej Białorusi, Ukrainie, a także na Litwie i w Polsce według instrukcji “tzw.” “polskiego rządu emigracyjnego”. Natomiast pozostałą dwunastkę oskarżono o udział w robocie wywrotowej polskich organizacji podziemnych na terytorium wyzwolonym przez Armię Czerwoną”.

W czasie rozprawy padło, pięć szczegółowych zarzutów pod adresem polskiego podziemia.

Po pierwsze- zarzucano organizowanie podziemnych oddziałów zbrojnych AK na tyłach Armii Czerwonej,

-   po drugie – utworzenie podziemnej organizacji wojskowej- politycznej “Niepodległość”

“Nie”

  • po trzecie – działalność terrorystyczno-dywersyjną i szpiegowską podziemnych oddziałów

AK i Nie,

  • po czwarte – działalność nielegalnych stacji radiowych nadawczo – odbiorczych AK i polskiego rządu na tyłach Armii Czerwonej,
  • po piąte- plan przygotowania wystąpienia wojennego w bloku z Niemcami przeciwko ZSRR.

Jednak interwencje dyplomatyczne Wielkiej Brytanii i USA  zmusiły władze sowieckie do złagodzenia wyroku. Kolegium Wojskowe Sądu Najwyższego ZSRR skazało L. Okulickiego na 10 lat, J. S. Jankowskiego na 8 lat, Stanisława Jasiukowicza na  5 lat, Kazimierza Pużaka na 1,5 roku, Kazimierza Bagińskiego na rok, Aleksandra Zwierzyńskiego na 8 miesięcy pozbawienia wolności. Eugeniusz Czarnowski dostał 6 miesięcy, Stanisław Mierzwa, Józef Chaciński, Zbigniew Stypułkowski, Franciszek Urbański po 4 miesiące więzienia. A. Pajdak był sądzony w osobnym procesie przy zamkniętych drzwiach i został skazany na 5 lat więzienia.

Oraz na długoletnie roboty na Syberii. Stanisław Michałowski, Kazimierz Kobylański, Józef Stemler- Dąbski zostali uniewinnieni.

  1. Okulicki zginął na Łubiance w Wigilię Bożego Narodzenia. Także ostatni delegat rządu J. S. Jankowski zmarł prawdopodobnie w więzieniu sowieckim 13 marca 1950 roku. Trzy lata wcześniej zmarł także w więzieniu, w tajemniczych okolicznościach S. Jasiukowicz.

W kraju zmarło 8 z szesnastki. W polskim więzieniu zmarł 13 kwietnia 1950 r. Kazimierz Pużak.

W 1947 w wyniku zrujnowania zdrowia odszedł E. Czarnowski, w 1954 J. Chaciński, w roku 1955, F. Urbański, w 1958 r. A. Zwierzyński, w 1965 Stemler-Dąbski, w 1978 r. K. Kobylański, a  10 lat później A. Pajdak. W 1998 roku zmarł ostatni z przywódców Polski podziemnej minister Adam Bień.

Poza granicami kraju zmarli Kazimierz Bagiński w 1966 roku w USA i Z. Stypułkowski w 1979 r. w Londynie.

***

Rosyjski proces pokazowy jest sztuką stworzoną dopiero w Sowietach, nie mającą żadnych precedensów.

W procesie pokazowym przestępstwo jest sfingowane przez władze w całości lub przynajmniej w części. OskarĹźycielem i denuncjatorem jest nie prokurator czy policja, lecz sam oskarĹźony doprowadzony do tego torturami. Nie moĹźna oskarĹźonego przed sowieckim procesem pokazowym obciążać – pisał Stanisław Cat Mackiewicz – odpowiedzialnością za zachowanie się podczas takiego sądu. NiezaleĹźnie od tego co mĂłwi i oświadcza trzeba pamiętać, Ĺźe nie jest on Ĺźywym  odpowiedzialnym człowiekiem, lecz istotą nieodpowiedzialną przez ktĂłrą przemawia jego oprawca. NiektĂłrzy na Zachodzie czytając sprawozdania z sowieckich procesĂłw pokazowych nie rozumieli dlaczego ludzie, ktĂłrzy i tak są przeznaczeni na śmierć i ktĂłrzy wiedzą, Ĺźe będą rozstrzelani, przed śmiercią płaszczą się i upokarzają.

Nie wiedziano pisał Mackiewicz- Ĺźe działały tu środki fizjologiczne rozkładające wolę człowieka, Ĺźe wielu z tych ludzi, gdyby odpowiadało przed cesarskim, rosyjskim sądem, zachowywałoby się bohatersko i jeszcze przed szubienicą wołało by: niech Ĺźyje rewolucja, a tutaj płaszczyło się w samooskarĹźeniu. MoĹźna więc do tych ludzi mieć tylko głębokie współczucie, więcej – cześć dla ich męczeństwa.

Wiktor Krzewicki

 

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Hołd żołnierzom legendarnego „Bartka”

       Wciąż trwa identyfikacja szczątkĂłw około 30 partyzantĂłw ze Zgrupowania kapitana Henryka Flamego “Bartka”. Tymczasem miejsce gdzie zostali zamordowani partyzanci Narodowych Sił Zbrojnych  od 3 września 2016 jest Miejscem Pamięci Narodowej. W przyszłości ma tutaj stanąć pomnik.

Wiosną ubiegłego roku ekipa archeologów, lekarzy medycyny sądowej, historyków IPN-i żołnierzy z brzeskiej jednostki i wolontariuszy pod kierownictwem dr hab. Krzysztofa Szwagrzyka odkryła  szczątki ludzkie, ale także orzełki, ryngrafy,  krzyż harcerski a nawet pistolet. Według historyków IPN-u tu właśnie zostali zamordowani partyzanci  „Bartka”.

W kwietniu minie rok od czasu, kiedy po raz pierwszy przyjechały na miejsce ubeckiej zbrodni rodziny pomordowanych partyzantĂłw. Wtedy w Chróścinie Nyskiej odprawiona została  uroczysta Msza św. w asyście pocztĂłw sztandarowych m. in. Narodowych Sił Zbrojnych z Podbeskidzia, harcerzy Związku Harcerstwa Rzeczypospolitej z Opolszczyzny. Przedstawiciele rodzin, historycy, pasjonaci historii  i przedstawiciele mediĂłw udali się na polanę śmierci, gdzie jeszcze trwały ekshumacje. Widok był poraĹźający w dołach było pełno ludzkich kości, fragmenty szkieletĂłw, czaszki. Potem była modlitwa za poległych. Zapłonęły świece i znicze, a pod leśnym pniem złoĹźono wiązanki biało – czerwonych kwiatĂłw.

Jesienią 2016 roku kilkaset osób z całej Polski przybyłych na poniemieckie lotnisko w obecności kompanii honorowej 1 Pułku Saperów im. T. Kościuszki z Brzegu, kilkudziesięciu harcerzy z  Brzegu i Grodkowa, strzelców i grup rekonstrukcyjnych NSZ-u uczcili zamordowanych we wrześniu 1946 przez komunistyczną bezpiekę i NKWD 30 partyzantów z oddziału kpt. Henryka Flamego ”Bartka”.

Uroczystości z 3 września 2016 roku odbyły się pod patronatem honorowym prezydenta RP i Wojewody Opolskiego . Organizatorami były władze samorządowe Grodkowa i Skoroszyc.  Wśród zaproszonych gości byli przedstawiciele Ministerstwa Obrony Narodowej, Ordynariatu Polowego, Marszałka Województwa Opolskiego samorządowcy, ale przede wszystkim mieszkańcy Śląska, Podbeskidzia i Śląska Cieszyńskiego, gdzie zaraz po II wojnie aktywnie działał oddział ”Bartka”.

Po mszy św. i apelu w intencji pomordowanych żołnierzy NSZ-u  i AK uczestnicy  z licznymi pocztami sztandarowymi przeszli na polanę śmierci. Tam pod krzyżem   delegacje złożyły wieńce i wiązanki kwiatów. Wśród zebranych była rodzina Golców. Łukasz Golec zagrał na trąbce ”Ciszę”, którą poświęcił zamordowanej prawdopodobnie właśnie tu jego cioci Stanisławie Golec ”Guście” wówczas osiemnastoletniej dziewczynie.

Wcześniej żołnierze z brzeskiej jednostki oddali 3 salwy honorowe. W niebo odleciało 30 gołębi, które symbolizowały zamordowanych  partyzantów kpt. „Bartka”. Na polu śmierci które pokrywała wielka biało czerwona flaga z palących się zniczy pod brzozowymi krzyżami przedstawiciele rodzin położyli zdjęcia z wizerunkami bliskich wówczas zabitych o świcie.

Wiosną ubiegłego roku ekipa archeologów, lekarzy medycyny sądowej, historyków IPN-i żołnierzy z brzeskiej jednostki i wolontariuszy pod kierownictwem dr hab. Krzysztofa Szwagrzyka odkryła  szczątki ludzkie, ale także orzełki, ryngrafy,  krzyż harcerski a nawet pistolet. Według historyków IPN-u tu właśnie zostali zamordowani partyzanci  „Bartka”. Instytutu Pamięci Narodowej zapewnia , że poszukiwania będą trwały nadal, aż do czasu, kiedy będzie można zorganizować uroczysty pochówek  niezłomnych ze zgrupowania  „Bartka”.

Przypomnijmy

Masowe represje wobec Akowców i NSZ-owców doprowadziły do masowych ucieczek  do lasu, do partyzantki. Wiosną 1945 roku oddziały NSZ-u zaktywizowały się na Podbeskidziu. Wśród nich był legendarny oddział „Bartka”. W skład podbeskidzkiego  zgrupowania NSZ-u wchodziło kilkanaście działających grup zbrojnych. Służyło w nich około 400 żołnierzy. W latach 1945-1947 grupy te stoczyły ponad dwieście walk i potyczek z UB, MO i KBW oraz przeprowadziły wiele udanych akcji likwidacyjnych najaktywniejszych funkcjonariuszy komunistycznych władz bezpieczeństwa.

We wrześniu 1946 partyzanci od Bartka dowiedzieli się, że mogą zostać przerzuceni  z Podbeskidzia na Zachód do amerykańskiej strefy, aby tam rozpocząć nowe życie. Zorganizowane zostały 3 transporty. Do dzisiaj nie udało się dokładnie ustalić ilu partyzantów w czasie tej akcji trafiło na Opolszczyznę. Badacze z IPN-u uważają, że mogło to być nawet 200 osób. Tomasz Greniuch, autor książki „Król Podbeskidzia. Biografia kpt. Henryka Flame „Bartka”  uważa, że wyjechały  3 transporty między 5 a 25 września 1946 roku zabierając ponad 200 ludzi.

Zamiast na Zachód Europy trafili na początku września na poniemieckie lotnisko w pobliżu Starego Grodkowa, gdzie zostali wymordowani. Ostatnią noc spędzili w baraku na lotnisku, który został nad ranem wysadzony w powietrze, a tych, którzy przeżyli funkcjonariusze UB i NKWD zastrzelili. Akcja okazała się ubecką prowokacją wymierzoną przeciwko Narodowym Siłom Zbrojnym.

Oddział  Instytut Pamięci Narodowej w Katowicach ustalił, że 69 żołnierzy z formacji „Bartka” miało zostać zastrzelonych strzałem w tył głowy w jednej  z miejscowości Opolszczyzny, której dotychczas nie udało się ustalić. Następnych co najmniej 30-40 żołnierzy miało zostać wysadzonych w powietrze w zaminowanym baraku na terenie starego lotniska w Starym Grodkowie. Innych kilkudziesięciu partyzantów  zostało wysadzonych w powietrze w zaminowanej oborze na terenie miejscowości Barut. Niestety dopóki nie  zakończą się badania genetyczne trudno określić kto faktycznie w którym miejscu zginął. Na razie są to tylko przypuszczenia, aczkolwiek bardzo prawdopodobne.

W powojennej konspiracji niepodległościowej działało nawet do 200 tysięcy osób.

Około 20 tysięcy uczestnikĂłw tej konspiracji walczyło w oddziałach partyzanckich. NajwaĹźniejszymi organizacjami podziemnymi były Zrzeszenie Wolność i Niezawisłość” wywodzące się z Armii Krajowej oraz Narodowe Zjednoczenie Wojskowe i Narodowe Siły Zbrojne, ale takĹźe Konspiracyjne Wojsko Polskie. W związku z zakrojonymi na bardzo szeroką skalę represjami i potajemnymi egzekucjami tylko niewielu Ĺźołnierzy II konspiracji doĹźyło do pazdziernika 1956 roku a ostatni Ĺźołnierz JĂłzef Franczak ps.”Lalek” został zabity przez bezpiekę w 1963 roku.

Pamięć o “Ĺťołnierzach Wyklętych” zaczęto przywracać  juĹź 2002 roku, dzięki inicjatywie Opolskiego Klubu Myśli Konserwatywnej im. Stanisława Cata Mackiewicza i ludziom skupionym wokół Klubu, czyli Arkadiuszowi Karbowiakowi, Tomaszowi Kwiatkowi i Januszowi Kowalskiemu organizatorowi pierwszej wystawy poświęconej Ĺźołnierzom II konspiracji. JuĹź wtedy w okolicznościowym wydawnictwie związanym z wystawą dotyczącą antykomunistycznego podziemia zbrojnego po1944 roku ukazał się jeden z pierwszych artykułów poświęcony zbrodni dokonaj na partyzantach ze zgrupowania “Bartka” autorstwa historyka A. Karbowiaka obecnie odpowiedzialnemu za budowę Muzeum Ĺťołnierzy Wyklętych w Warszawie.

W otwarciu wystawy w Jezuickim Ośrodku Formacji i Kultury “Xaverianum” uczestniczyli partyzanci AK-WiN Tadeusz Czajkowski ps. “Kotwica” oraz Regina Mac oboje działali w oddziale legendarnego majora Mariana Bernaciaka “Orlika”.

Sejm Rzeczypospolitej uhonorował Żołnierzy Wyklętych ustanawiając 1 marca Narodowym Dniem Pamięci Żołnierzy Wyklętych. W tym dniu w 1951 roku wykonano wyroki śmierci na siedmiu członkach IV Zarządu Głównego Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość z jego dowódcą ppłk. Łukaszem Cieplińskim.

Warto pamiętać, Ĺźe  inicjatywa ogĂłlnopolskiego święta wyszła właśnie z Opolszczyzny od Ăłwczesnego wiceprezydenta Opola Arkadiusza Karbowiaka,  ale takĹźe m.in. od nie Ĺźyjących juĹź Ĺźołnierza AK-WiN Tadeusza Czajkowskiego ps. “Kotwica” i NSZ-u Mariana Bobolewskiego ps. “GĂłral” mieszkańcĂłw Brzegu.

Wiktor Krzewicki

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zostać czy odejść

Mimo poniĹźenia, psychicznej i fizycznej przemocy, poczucia samotności, izolacji od dalszej rodziny i przyjaciół pozostaje jednak wiara, Ĺźe jednak coś się zmieni, a osoba, ktĂłrą przecieĹź się kocha  zrozumie swoje błędy. Po wielu latach związku z osobą zaburzoną partner staje się znerwicowanym wrakiem człowieka. Dzieci wykazują wszelkie symptomy kompleksowego stresu pourazowego, w następstwie wychowania w domu pełnym krzyku i przemocy, Ĺźycia w ciągłym lęku przed nowym wybuchem. Kiedy eskalacja nienawiści  staje się tak niebezpieczna, staje się jasne, Ĺźe  ochrona dzieci wymusza decyzję – trzeba odejść.

Wielu z tych, którzy żyją w piekle związku z osobą o zaburzonej osobowości, dochodzi do punktu, gdzie nie ma już wyjścia i mimo najlepszych chęci nie można kontynuować bycia razem. Jednak odejść od człowieka o zaburzonej osobowości jest niezmiernie trudno. Ci, którzy się na to zdobędą, mogą ponieść ciężkie konsekwencje. Zaburzona osobowość partnera oznacza niedojrzałość, niestabilność emocjonalną i radykalizm. Partner może stosować różne zachowania, od gróźb, zastraszania, nachodzenia, wyszydzania – do fałszywych oskarżeń i niekontrolowanych wybuchów fizycznej agresji, które mogą być szczególnie niebezpieczne dla zdrowia i nawet życia ofiary. Inni porzuceni zamiast grozić, błagają o następną szansę, okaleczają się, by wzbudzić poczucie winy lub organizują spektakularne „samobójstwa”. Bardzo często można się znaleźć wtedy na rozdrożu i bezustannie zadawać sobie pytanie, czy mniejszym złem będzie zostać, czy odejść?

Gdy postanowisz już odejść od swojego oprawcy, przygotuj się do tego dokładnie.

Powiadom osobę, której ufasz o swoich zamiarach.

Trzymaj pieniądze, karty kredytowe, dokumenty, prawo jazdy, klucze i telefon pod kontrolą, by mieć do nich dostęp, gdy będziesz potrzebować.

Przygotuj listę bezpieczeństwa. Przemyśl, gdzie możesz szukać schronienia, na kogo możesz liczyć w przypadku zagrożenia. Wypisz rzeczy, które musisz przemyśleć, zanim odejdziesz. W jakich sytuacjach zachowanie twojego partnera może się wyrwać spod kontroli? Pamiętaj, że emocjonalna i fizyczna przemoc może być zatrzymana tylko w pierwszym momencie, nie można jej powstrzymać, gdy eskaluje. Zapisz pomysły, jak możesz przerwać rozmowę, gdy idzie w złym kierunku, jak opuścić pomieszczenie i kiedy zadzwonić na policję.

Bezpieczeństwo dzieci jest zawsze priorytetem. Gdy podejmujesz decyzję odejścia przemyśl, jaki jest najlepszy interes dla dzieci. Pomyśl o ich potrzebach i pragnieniach, by twoje negatywne emocje nie przesłaniały ci ich dobra.

Pomyśl o przyszłości. Kiedy zostawiasz za sobą związek z człowiekiem o zaburzonej osobowości, pomocna będzie wizja tego, co będziesz robić. Wyobraź sobie, gdzie chcesz być po upływie dłuższego czasu, no i jakie masz marzenia do spełnienia.

Bądź realistą (realistką). Przez najbliższe miesiące będziesz przechodzić przez emocjonalną burzę. Potrzebujesz wsparcia i umiejętności radzenia sobie ze stresem.

O czym pamiętać radzi psycholog Katarzyna Pilewicz

Oto kilka reguł, które warto sobie uświadomić:

„Nie spowodowałam przemocy, nie mogę nikogo naprawić ani kontrolować cudzego zachowania; Każdy jest odpowiedzialny za własne zachowania, winienie innych za błędy jest niedojrzałe”.

„Muszę mieć wzgląd na swoje własne potrzeby trochę bardziej niż na potrzeby innych, by być dla innych pożytecznym i emocjonalnie stabilnym”.

„Jestem odpowiedzialna w połowie za to, co dzieje się w moim związku, druga osoba bierze na siebie pozostałe 50 procent”.

Warto poradzić się zawodowego psychologa, kapłana, albo kogoś z dobrą wiedzą i doświadczeniem, ale nie warto słuchać wszystkich, którym coś się wydaje.

 

Zapisz

Zapisz

Upiecz sobie chleb

Kiedyś na wsi to była norma – większość gospodarstw domowych samodzielnie piekła chleb. W domu był duży piec chlebowy – gdzie raz w tygodniu wypiekano chleb, a czasem także inne wypieki. W dzieży przechowywano zakwas – który był podstawowym składnikiem domowej recepty na chleb.

Dziś – cóż – idziemy do sklepu i kupujemy chleb z pobliskiej piekarni, ale można także samodzielnie spróbować tej sztuki – nie martwiąc się, że nie mamy zrobionego zakwasu, albo że przygotowanie jest specjalnie trudne. Czy jest coś bowiem piękniejszego

chleb doĹźynkowy na specjalne okazje foto: S.Usiarczyk

jak zapach świeĹźo upieczonego chleba, ktĂłry roznosi się po całym domu, czy smak takiego pieczywa posmarowanego masłem moĹźna zapomnieć? No więc właśnie – sprĂłbuj własnych sił, a satysfakcja gwarantowana. Przepisy na chleb są nie tak trudne do zdobycia, ale jest jeden niezbędny warunek, trzeba dać czas na to, by ciasto wyrosło. Jeśli masz obawę, czy ci wyjdzie – rzecz oczywista – nie trzeba zaczynać od trudnych przepisĂłw.  Ale jak mĂłwi przysłowie: w miarę jedzenia, apetyt rośnie. MoĹźna przetestować potem bardziej rozbudowane przepisy. Chleb na zakwasie i z wieloma dodatkami wymaga cierpliwości i  wprawy, ale przychodzi i czas na trudniejsze wyzwania dla smakoszy.

 

Oto prosty przepis na jasny chleb lub bułeczki z ciasta drożdżowego

 

Składniki:  

Mąka  pszenna typ 550 – 500 gr

DroĹźdĹźe 30 gr

Woda 300 ml

SĂłl 9 gr

 

Przygotowanie: świeże drożdże rozprowadzamy w letniej wodzie, dodajemy sól oraz mąkę. Wszystko razem mieszamy. Ciasto zagniatać najlepiej ręką, ale można i mikserem -ze specjalną końcówką do ciasta drożdżowego. Jeśli ugniatamy ręka to tak długo aż będzie odchodzić od ręki. Trzeba wyczuć ciasto, jak jest za twarde można dodać trochę wody, a jak za luźne – trochę mąki. Ciasto powinno być elastyczne. Potem trzeba dać mu odpocząć na 30 min. Postawić przykryte bawełnianą ściereczką  w ciepłym miejscu w temperaturze 25 st.C

Po przerwie znów ciasto należy ugniatać w ten sposób, by naciskać zawsze nasadą dłoni i ugnieciony kawałek zagniatać zawsze do środka, tak by po wierzchniej stronie nie miał zagniecień, po czym uformować bochenek chleba i włożyć go do formy lub  specjalnego koszyka na chleb. Kiedy chcemy mieć  bułeczki, trzeba ciasto ugniatać do postaci wałka, a potem podzielić na części, tak by z każdej części ugnieść kulkę. Kulkę należy także nieco spłaszczyć – a potem zagniatać do środka, tak by po wierzchniej stronie było elastyczne, a od spodniej strony była widoczna zagniatana spiralka. Bułeczki ułożyć na blasze wyłożonej papierem do pieczenia.

Znów trzeba pozostawić uformowane już ciasto do wyrośnięcia na ok. 30 min. przykryte ściereczką. Po przerwie warto bułeczki poprzecinać przez środek nożem – tworząc lekkie nacięcia. Posmarować pędzelkiem jajkiem roztrzepanym z mlekiem. Wstawiamy tak przygotowane ciasto do rozgrzanego piekarnika do 220 st. C. Pieczemy chleb w temp. 200 st C  30 min, a bułeczki nieco krócej do 20 min.

Dobrze jest przy pomocy spryskiwacza skropić ciasto w czasie pieczenia po 20 min. lub zaraz po upieczeniu na złoty kolor, po czym wyjąć, chwilę pozostawić na kratce pod przykryciem ściereczki, by pieczywo odparowało a skórka nie była zbyt twarda.

Smacznego

Park Wolności w Brzegu im. J.Peppela

Największym z parków brzeskich jest Park Wolności zajmujący powierzchnię ponad 66 ha, powstał w pierwszych latach XIX w. Jego założycielem był ówczesny burmistrz Brzegu Julius Peppel.  Rada Miejska  27 kwietnia 2000 r. nadała parkowi imię Juliusa Peppela. Teren parku rozpościera się w kierunku południowo-zachodnim od śródmieścia i sięga aż do wsi Skarbimierz. Kształtem zbliżony jest do trapezu. Od strony północno-zachodniej przylega do podmokłych łąk, które odwadnia rów. Rosną tam olchy czarne i szare, zarośla leszczyny, szkłak pospolity, kalna koralowa i inne. Szerokość parku wynosi około 600 metrów. Występują tam lekkie i średnie gliny powstałe na podłożu gliny morenowej. W odcinku zachodnim parku spotkać można liczne dęby szypułkowe, buki zwyczajne, graby, poklony, gdzieniegdzie lipy drobnolistne i szerokolistne, jesiony wyniosłe, wiązy górskie, klony zwyczajne. Spośród krzewów występują tam: porzeczki alpejskie, dereń jadalny, dereń biały, głogi jednoszyjkowe, suchodrzewy tatarskie, krzewuszki cudowne, głóg długociernisty klon Ginnala, kruszna oraz śnieguliczki białojagodowe.

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz