Fragmenty byĹego lotniska nieopodal Starego Grodkowa w powiecie brzeskim, wÄ skie drogi gruntowe, betonowe pĹyty, wiÄkszoĹÄ terenu poroĹniÄta drzewami i chaszczami. W gĹÄbi zadrzewionego terenu postawiono zrekonstruowany drewniany barak, ktĂłry ma symbolizowaÄ miejsce dokonanego tu mordu na ĹźoĹnierzach podziemia niepodlegĹoĹciowego z II transportu oddziaĹu Narodowych SiĹ Zbrojnych pod dowĂłdztwem kpt. Henryka Flamego ps. “Bartek” przez UB we wrzeĹniu 1946 roku. WĹaĹnie minÄĹa 75 rocznica dokonanej tu zbrodni. Na polanie z inicjatywy Instytutu PamiÄci Narodowej umieszczono ogromny monument w ksztaĹcie krzyĹźa kamiennego, a pod nim symboliczne mogiĹy pomordowanych tutaj ĹźoĹnierzy.Â
TÄ polanÄ, na ktĂłrej poszukiwacze – pasjonaci historii odnaleĹşli zdetonowane w wysokiej temperaturze Ĺuski po nabojach, stopione aluminium, fragmenty spalonych desek, czy wreszcie elementy brytyjskiego wyposaĹźenia wojskowego – wskazaĹa im kobieta, ktĂłra pamiÄtajÄ c czasy powojenne, kiedy tu zbieraĹa grzyby, iĹź uderzyĹ jÄ specyficzny trupi smrĂłd. Niestety, oficjalne Ĺledztwo prokuratury i badania Instytutu PamiÄci Narodowej trwaĹo wiele lat, dĹugo z niesatysfakcjonujÄ cym skutkiem, jednak przyniosĹo badaczom spektakularny sukces – przy wykorzystaniu nowoczesnych technik znaleĹşli odpowiedzi na wiele wÄzĹowych pytaĹ. Â
To juĹź po raz kolejny od 2016 r. gromadzÄ siÄ na tej leĹnej polanie na pozostaĹoĹciach po byĹym lotnisku przedstawiciele wĹadz paĹstwowych, samorzÄ dowych, duchowieĹstwo, a takĹźe rodziny pomordowanych ĹźoĹnierzy, grupy rekonstrukcyjne i wreszcie zwykli ludzie – patrioci, ktĂłrzy przybyli tu po to, by zapaliÄ znicz i zĹoĹźyÄ kwiaty oddajÄ c hoĹd, by byÄ po prostu razem podczas wspĂłlnej modlitwy za ofiary tej egzekucji dokonanej przez funkcjonariuszy UrzÄdu BezpieczeĹstwa komunistycznego aparatu wĹadzy oraz sowieckich zwierzchnikĂłw.Â
Trudno w tym miejscu obyÄ siÄ bez patosu. ZginÄli za wolnÄ i niepodlegĹÄ PolskÄ, broniÄ c wartoĹci nadrzÄdnych.  Warto to miejsce odwiedziÄ nie tylko z okazji uroczystoĹci rocznicowych. Warto wyobraziÄ sobie tÄ sceneriÄ i okolicznoĹci  tragicznych losĂłw tamtego pokolenia, wĂłwczas mĹodych ludzi, ktĂłrzy stanÄli przed wyborem trudnym, jakĹźe powtarzajÄ cym siÄ i wpisanym w dzieje polskiego paĹstwa, dylemacie biÄ siÄ czy nie biÄ o niepodlegĹoĹÄ.Â
ByĹy to juĹź lata 80.,kiedy do opinii publicznej docieraĹy strzÄpy wspomnieĹ  byĹych partyzantĂłw niepodlegĹoĹciowego podziemia, jakieĹ pogĹoski o zaginionych, ktĂłrych los nie byĹ znany, skrawki informacji o egzekucjach na ĹźoĹnierzach, z ktĂłrymi nie wiadomo co siÄ staĹo. RozpoczÄĹo siÄ trudne i Ĺźmudne dochodzenie do historycznej prawdy, co prawdÄ a co fikcjÄ zmyĹlonÄ , odsiewanie faĹszu, szukanie dowodĂłw potwierdzajÄ cych fakty, wreszcie wyĹcig z upĹywajÄ cym czasem, przeĹamywanie oporu instytucjonalnych barier i zwykĹego ludzkiego strachu. Z wielkim trudem przedostawaĹa siÄ do opinii publicznej mozaika faktĂłw, ktĂłre trzeba byĹo zweryfikowaÄ, potwierdziÄ i zrekonstruowaÄ w logicznÄ i spĂłjnÄ caĹoĹÄ.Â
Dopiero z tych fragmentĂłw jak z rozsypanych puzzli rok po roku caĹy szereg ludzi angaĹźowaĹo siÄ, by wydobyÄ na ĹwiatĹo dzienne coraz wiÄcej faktĂłw, odtworzyÄ przebieg wypadkĂłw. PodjÄto Ĺźmudne badania w oparciu o nowoczesne techniki, ĹÄ czÄ c fakty. Tu nie byĹo zwykĹej rutyny, to bardziej sztuka detektywistyczna i intuicja poszukiwaczy pozwoliĹy, by  wydobyto na ĹwiatĹo dzienne to, co miaĹo zostaÄ ĹciĹle tajne. Zbrodnia prawie doskonaĹa pozostaje tylko zagadkÄ do jakiegoĹ czasu.Â
Dzisiaj sÄ juş ksiÄ Ĺźki, materiaĹy naukowe, opracowane i przebadane wykopaliska. Naukowcy pracujÄ , prokuratorzy prowadzÄ Â Ĺledztwa, dziennikarze piszÄ , poszukiwacze entuzjaĹci szukajÄ Â artefaktĂłw, ktĂłre naukowcy opisujÄ . Sztab ludzi nad tym pracuje z sercem i poĹwiÄceniem, determinacjÄ i z poczuciem misji. Warto poszukaÄ bogatej juĹź literatury. Â
Okazuje siÄ, şe temat jest ciÄ gle Ĺźywy bolesny i tragiczny o przez to bardzo Ĺźywo dotykajÄ cy ĹwiadomoĹci zbiorowej. Â
Jest to historia, o şoĹnierzach nie tylko bestialsko mordowanych, ale i skazanych na zapomnienie i wiecznÄ niepamiÄÄ. Walczyli z broniÄ w rÄku wtedy, kiedy wydawaĹo im siÄ, Ĺźe sprawa niepodlegĹej Polski nie jest przesÄ dzona, bo tak dyktowaĹo im wĂłwczas sumienie, bo mieli wewnÄtrzny imperatyw, ktĂłry kazaĹ im podjÄ Ä nierĂłwnÄ walkÄ skazanÄ Â na przegranÄ w obronie wĹasnego prawa do Ĺźycia w wolnym kraju, prawa do ojcowizny, prawa do wolnoĹci.
ĹťoĹnierze, ktĂłrzy w 1947 roku decydowali siÄ na walkÄÂ zawierzyli jedynie Bogu majÄ c nadziejÄ, Ĺźe podejmowane przez nich wysiĹki bÄdÄ miaĹy gĹÄboki sens i nie pozostanÄ daremnymi.Â
Dlaczego porusza nas ta historia tak do gĹÄbi, dlaczego tak wielu ludzi angaĹźuje siÄ w odkrycie prawdy zrekonstruowanie przebiegu wydarzeĹ, odnalezienie szczÄ tkĂłw, zrozumienie, co siÄ staĹo, jak siÄ staĹo? Czy tylko chodzi o to, Ĺźeby rozliczyÄ dawne krzywdy, şeby zrozumieÄ tamtÄ rzeczywistoĹÄ, czy moĹźe chodzi o to, Ĺźe musimy zrozumieÄ naszÄ teraĹşniejszoĹÄ, w ktĂłrej Ĺźyjemy i to, co mamy zostawiÄ nastÄpnemu pokoleniu.Â
Historia zgrupowania partyzanckiego pod dowĂłdztwem “Bartka” buduje zbiorowÄ toĹźsamoĹÄ. Wielu ludzi uzmysĹowiĹo sobie, Ĺźe wĹaĹnie tu na OpolszczyĹşnie wydarzyĹo siÄ coĹ, co ma wpĹyw na naszÄ ĹwiadomoĹÄ. PozostaĹych przy Ĺźyciu zepchniÄto na margines spoĹeczny, zacierano wszelkie Ĺlady, likwidowano ludzi. Jednak czÄĹÄ historii, o ktĂłrej nikt nie powinien byĹ siÄ dowiedzieÄ, daje siÄ odtworzyÄ…
Bibliografia
Greniuch Tomasz: Chrystus za nas, my za Chrystusa. Historia Zgrupowania OddziaĹĂłw LeĹnych pod dowĂłdztwem kpt. H. Flamego “Bartka”, KrakĂłw 2018 r.
Greniuch Tomasz: GroĹşni. Ostatni ĹźoĹnierze. Pierwsi zdrajcy. KrakĂłw 2019 r.
Greniuch T.: Ĺmiertelni. Historia oparta na faktach. KrakĂłw 2017 r.
Suchorowska Danuta: NajdĹuĹźej stawiali zbrojny opĂłr, KrakĂłw 1993 r.
Maciej T. Nowak: Operacja “Lawina” Opole 2021 r.
Siembieda Maciej: Podwieczorek oprawcĂłw, Warszawa 2003 r.
Kiedy 26 maja 1966 r. ksiÄĹźa katoliccy wbrew nakazom komunistycznych wĹadz nie wynieĹli swoich rzeczy z budynku, w ktĂłrym dotÄ d mieszkali, z tzw. wikarĂłwki, na Placu Zamkowym w Brzegu, Ăłwczesne wĹadze partyjne komunistycznego reĹźimu postanowiĹy wykwaterowaÄ ich siĹÄ Â i zademonstrowaÄ swojÄ wĹadzÄ wobec lokalnej spoĹecznoĹci. Spodziewano siÄ oporu spoĹecznego wobec akcji szykanowania ksiÄĹźy katolickich. WĹadza postawiĹa na pokaz siĹy i konfrontacjÄ. Wobec ponad 3 tysiÄcy zgromadzonych wiernych, ktĂłrzy na dĹşwiÄk dzwonu przybyli przed wikarĂłwkÄ, pod koĹcioĹem PodwyĹźszenia KrzyĹźa ĹwiÄtego dowĂłdztwo Zmechanizowanych OdwodĂłw Milicji Obywatelskiej zdecydowaĹo o uĹźyciu gazĂłw ĹzawiÄ cych i przemocy fizycznej w postaci bicia paĹkami do rozproszenia zgromadzonych wiernych. Wierni, ktĂłrzy ufnie gromadzili siÄ przy ĹwiÄ tyni z okazji Dnia Matki na modlitwie nie brali pod uwagÄ, Ĺźe wĹadza bÄ dĹş co bÄ dĹş przecieĹź polska uĹźyje ĹrodkĂłw przemocy wobec wĹasnego spoĹeczeĹstwa. Pomimo faktu, Ĺźe w tĹumie byĹy dzieci, kobiety i starsi, bo spoĹeczeĹstwo Brzegu nie spodziewaĹo siÄ otwartej agresji ze strony komunistycznej wĹadzy, jednak doszĹo do pobiÄ, ulicznych zamieszek, walk i aresztowaĹ oraz późniejszych szykan.
PrzeszĹo 40 lat później po raz pierwszy 10 i 11 czerwca w 2006 r. brzeĹźanie obchodzili szczegĂłlnie uroczyĹcie rocznicÄ tamtej otwartej demonstracji przywiÄ zania spoĹeczeĹstwa do koĹcioĹa katolickiego i oporu spoĹecznego wobec komunistĂłw upamiÄtniajÄ c oficjalnie tamte tragiczne wydarzenia.
W 10 i 11 czerwca 2006 r. uroczystoĹci koĹcielne poprzedziĹa pierwsza konferencja naukowa poĹwiÄcona wydarzeniom brzeskim z 26 maja 1966 roku w kontekĹcie: opozycja – koĹcióŠ– komunistyczna bezpieka. KonferencjÄ zorganizowaĹ wrocĹawski oddziaĹ Instytutu PamiÄci Narodowej.
MieszkaĹcy Brzegu mogli poznaÄ nieznane lub maĹo znane fakty na zorganizowanej wĂłwczas wystawie pt.: Nieznane karty historii miasta – Brzeg w tajnych dokumentach komunistycznej bezpieki 1945-1966 i obejrzeÄ premierowy pokaz filmu dokumentalnego o tamtych wydarzeniach przygotowywanego wspĂłlnie przez Andrzeja Baworowskiego reĹźysera i producenta telewizyjnego z WrocĹawia i brzeskiego historyka Janusza Jakubowa, autora wydanej takĹźe z tej okazji ksiÄ Ĺźki: âPacyfikacja wystÄ pieĹ w obronie KoĹcioĹa w Brzegu 25 -26 maja 1966 rokuâ.
W tamtÄ czerwcowÄ niedzielÄ uroczystej Mszy ĹwiÄtej przewodniczyĹ Ăłwczesny kardynaĹ Henryk Gulbinowicz z archidiecezji wrocĹawskiej, kazanie wygĹosiĹ jeden z najaktywniejszych w kryzysowych wydarzeniach ksiÄĹźy – Kazimierz Nawrotek. Przybyli takĹźe pozostali wikarzy. W czasie tamtego spotkania Ăłwczesny ks. proboszcz parafii PodwyĹźszenia KrzyĹźa ĹwiÄtego BolesĹaw Robaczek mĂłwiĹ:
CieszÄ siÄ bardzo, Ĺźe w Brzegu narodziĹa siÄ taka inicjatywa nawiÄ zania do wydarzeĹ brzeskich, maĹo znanego wydarzenia z historii Polski, ale jednoczeĹnie bardzo waĹźnego. Trudno by byĹo o tym mĂłwiÄ, gdyby nie materiaĹy uzyskane w Instytucie PamiÄci Narodowej. NajwaĹźniejsze w tego typu spotkaniach jest poĹÄ czenie materiaĹĂłw archiwalnych z lokalnÄ inicjatywÄ . ByĹo tu tak wiele osĂłb starszych pamiÄtajÄ cych tamte wydatrzenia sprzed 40 lat, ale jednoczeĹnie mĹodych ludzi.
To budzi nadziejÄ na to, Ĺźe edukacja historyczna mĹodego pokolenia bÄdzie przebiegaĹa juĹź we wĹaĹciwym kierunku. OczywiĹcie duĹźÄ rolÄ do odegrania majÄ nauczyciele historycy â mĂłwiĹ do licznie zgromadzonych brzeĹźan w brzeskim zamku naczelnik Biura Edukacji Publicznejj IPN we WrocĹawiu dr Krzysztof Szwagrzyk.
Brzeskie wydarzenia
Przypomnijmy: Do przymusowego wykwaterowania i przeprowadzki wikarych: StanisĹawa Bieni, Kazimierza Nawrotka, Tadeusza GadĹźaĹy i Witolda Sidora – Pidorskiego wĹadze partyjne obawiaĹy siÄ uĹźyÄ lokalnych siĹ MO, aby nie zaogniaÄ napiÄtej w mieĹcie od miesiÄ ca atmosfery. Do akcji wĹadze partyjne wykorzystaĹy aktyw robotniczy z Opola.
Tamtego dnia 26 maja ksiÄĹźa wczeĹniej przeszli do koĹcioĹa. AktywiĹci partyjni, ktĂłrzy siÄ pojawili w budynku wyrzucali tylko ich rzeczy i meble, a wikarĂłwka przy placu Zamkowym 2 zostaĹa odgrodzona pĹotem. WypÄdzeni z budynku kapĹani mieli teraz zamieszkaÄ z proboszczem na plebanii przy placu Zamkowym 10, po drugiej stronie ulicy naprzeciw koĹcioĹa.
W budynku wikarĂłwki, poza salkÄ do nauki religii mieszkaĹo 5 ksiÄĹźy, organista i dwie inne rodziny. Wszyscy dostali nakaz opuszczenia budynku juĹź 25 kwietnia 1966 roku. JednoczeĹnie dano lokale zastÄpcze, ale ksiÄĹźa mieli przenieĹÄ siÄ do budynku plebanii. W imieniu wikarych odwoĹywaĹ siÄ od tej decyzji ks Kazimierz Nawrotek, ktĂłry prowadziĹ rozmowy z wĹadzami. Jednak te zakoĹczyĹy siÄ fiaskiem.
Kolektyw d/s kleru przy Komitecie WojewĂłdzkim PZPR w Opolu, na posiedzeniu wyjazdowym w Brzegu podjÄ Ĺ decyzjÄ o egzekucji i 17 maja zostaĹa ona wrÄczona wszystkim lokatorom wikarĂłwki. DecyzjÄ przekazano takĹźe ks. dziekanowi Kazimierzowi Makarskiemu.
Oba budynki byĹy wĹasnoĹciÄ rzÄ du ale zostaĹy oddane do uĹźytkowania koĹcioĹowi, ktĂłry przed wojnÄ nie posiadaĹ na tym terenie nieruchomoĹci.
Po przeniesieniu ksiÄĹźy wĹadze w wikarĂłwce zrobiĹy przychodniÄ.
KoĹciĂłl zajmujÄ c opuszczone przez NiemcĂłw ĹwiÄ tynie, kaplice i budynki koĹcielne wystÄpowaĹ jako prawny wĹaĹciciel tych nieruchomoĹci i od 1945 r nikt tego prawa nie kwestionowaĹ. W wykazie nieruchomoĹci naleĹźÄ cym do brzeskiej parafii sporzÄ dzonym w 1949 r. znajdujÄ siÄ m.in. budynki umieszczone na pl. Zamkowym 2, 4 i 10 w Brzegu.
Jednak 23 kwietnia 1959 roku Minister Gospodarki Komunalnej wydaĹ okĂłlnik, w ktĂłrym wszystkie nieruchomoĹci koĹcielne na Ziemiach Zachodnich ogĹoszono mieniem poniemieckim i uznane zostaĹy jako wĹasnoĹÄ paĹstwa. PaĹstwo podwaĹźylo w ten sposĂłb materialne podstawy bytu koĹcioĹa polskiego na Ziemiach Odzyskanych. JuĹź w kwietniu 1966 roku wydziaĹ kwaterunkowy wydaĹ nakaz opuszczenia budynku przy kaplicy Ĺw. Jadwigi do 25 maja. Tydzien przed wyczuwaĹo siÄ w mieĹcie napiÄcie. Okolice koĹcioĹa patrolowaĹa milicja, a domu wikarych strzegĹy straĹźe spoĹeczne wybrane spoĹrĂłd parafian.
PrzygotowujÄ c siÄ do gwaĹtownych rozstrzygnieÄ uchwaĹÄ wojewĂłdzkiej Rady Narodowej w Opolu na terenie caĹego wojewĂłdztwa zostaĹ wprowadzony tryb przyspieszonego postÄpowania przed kolegiami do spraw wykroczeĹ.
Do ich sprowokowania posĹuĹźyĹy wĹadzom Ĺźadania grupy brzeĹźan z 10 maja 1965 roku, ktĂłrzy domagali siÄ usytuowania w ĹrĂłdmieĹciu przychodni rejonowej, wĹadzom wydawalo siÄ, Ĺźe najlepiej pasuje na ten obiekt wikarĂłwka, przylegajaca do Kaplicy Ĺw. Jadwigi w pobliĹźu koĹcioĹa. Cala akcja byĹa najprawdopodobniej prowokacjÄ .
Czarny czwartek
To byĹ dzieĹ matki. MieszkaĹcy Brzegu stanÄli w obronie represjonowanych kapĹanĂłw.
O godz. 6.15 â jak wspominaĹ ks. Kazimierz Nawrotek Ăłwczesny wikariusz w parafii PodwyĹźszenia KrzyĹźa ĹwiÄtego – byĹo odsĹoniÄcie obrazu Matki Boskiej. KsiÄ dz StanisĹaw Bienia, ktĂłry odprawiaĹ MszÄ Ĺw. pobiegĹ na dzwonnicÄ. Na gĂłrze byĹo kilka kobiet. Byli teĹź esbecy. Jeden z nich kopnÄ Ĺ kobietÄ â p. KorzeniowskÄ w klatkÄ piersiowÄ i poĹamaĹ jej Ĺźebra â wspominaĹa Ĺwiadek zdarzeĹ Anna KalusiĹska.
W czwartek 26 maja doszĹo do rozruchĂłw, ktĂłre rano objÄĹy plac Zamkowy w okolicach wikarĂłwki i koĹcioĹa PodwyĹźszenia KrzyĹźa ĹwÄtego, a po poĹudniu przeniosĹy siÄ w inne rejony miasta.
â Ja, podobnie jak wielu innych brzeĹźan, zostaĹem spaĹowany na ul. Zamkowej. PamiÄtam teĹź, Ĺźe karetki, wozy straĹźackie i samochody milicyjne miaĹy zaklejone tablice rejestracje – wspominaĹ wypadki majowe Ĺp. Jan Milun brzeĹźanin, emigrant mieszkajacy w Bostonie (USA).
â
Tymczasem lokalne wĹadze partyjne organizowaĹy w miejscowych zakĹadach pracy masĂłwki potÄpiajace wydarzenia. Jednak nie wszyscy robotnicy reagowali po myĹli wĹadz i tak np. w âOlejarniâ wznoszono okrzyki antykomunistyczne i zaintonowano pieĹni religijne, a w Fabryce SiewnikĂłw (dzisiaj) Agromecie dziaĹacze zakĹadowej organizacji PZPR musieli uciekaÄ przed wyrzuconym przez robotnikĂłw w ich kierunku gradem podkĹadek i metalowych nakrÄtek – wspomina wĂłwczas pracownik biura konstrukcyjnego w fabryce Zbigniew Oliwa.
Tymczasem sztab dowodzÄ cy akcjÄ z Komitetu Miejskiego PZPR poza pacyfikacjÄ dokonanÄ przez ZOMO rozmieĹciĹ na terenie brzeskich zakĹadĂłw agenturÄ, a w punktach handlowych pracownikĂłw operacyjnych SB, aby uspokoiÄ atmosferÄ.
Pomimo to w godzinach popoĹudniowych doszĹo do walk demnostrantĂłw z ZOMO aĹź w siedmiu punktach miasta. Na ul. Polskiej zostal zniszczony radiowĂłz.
Kiedy ludzie wychodzili z koĹcioĹa wieczorem po naboĹźeĹstwie majowym, plac byĹ obstawiony przez milicjÄ. W pewnym momencie doszĹo do eskalacji – funkcjonariusze wyciÄ gnÄli ze stojÄ cego tĹumu dwĂłch mĹodych ludzi, bili ich i siĹÄ zaciÄ gnÄli do milicyjnego wozu.
MĹodzieĹź zbulwersowana brutalnym dziaĹaniem MO rozpoczÄĹa regularnÄ bitwÄ z siĹami porzÄ dkowymi. W odpowiedzi na milicyjne petardy z bruku byĹy wyrywane bazaltowe âbrukĂłwkiâ, ktĂłre leciaĹy w stronÄ kolumny. Milicjanci siÄ pochowali pod samochodami. Wezwali posiĹki, ale rozruchy przeniosĹy siÄ na pobliskie ulice OĹawskÄ i Rataje.
NastÄpnego dnia na murach pojawiĹy siÄ napisy: KomuniĹci i milicja rÄce precz od KoĹcioĹa. NapiÄta atmosfera trwaĹa jeszcze przez tydzieĹ, a przez kilka dni miasto byĹo kompletnie zagazowane wspominajÄ Ĺwiadkowie zdarzeĹ.
Zdaniem StanisĹawa Bogaczewicza, historyka z wrocĹawskiego OddziaĹu Instytutu PamiÄci Narodowej specjalizujacego siÄ w sprawach KoĹcioĹa na Dolnym ĹlÄ sku, decyzje zapadaĹy na szczeblu komitetĂłw wojewĂłdzkich PZPR i w przypadku Brzegu odpowiedzialnoĹÄ za pacyfikacje ponosiĹy wĹadze Ăłwczesnego komitetu wojewĂłdzkiego PZPR w Opolu. ZnajÄ c strukturÄ dziaĹania i walki z KoĹcioĹem w okresie lat 60-tych odpowiedzialnoĹÄ niewÄ tpliwie spada na te organa decyzyjne. To wĹaĹnie w komitetach wojewĂłdzkich zapadaĹy wszelkie wiÄ ĹźÄ ce decyzje. Najpierw wytyczne wychodziĹy z komitetĂłw wojewĂłdzkich a potem trafiaĹy do sĹuĹźby bezpieczeĹstwa. MoĹźna tutaj mĂłwiÄ o koordynacji dziaĹaĹ z SB – dodaje S. Bogaczewicz. Poza tym wiadomo, Ĺźe funkcjonariusze
SĹuĹźby BezpieczeĹstwa zdobywali materiaĹy, ktĂłre później tworzyĹy procedury. To byĹo sprzÄĹźenie zwrotne. Nie wykluczone, Ĺźe w przypadku Brzegu ze wzglÄdu na rozmiar rozruchĂłw takie decyje mogĹy zapadaÄ w Warszawie.
Do tĹumienia rozruchĂłw lokalne wĹadze ĹciÄ gnÄĹy Zmotoryzowane Odwody Milicji Obywatelskiej z WrocĹawia, Opola i Katowic ok. 700 funkcjonariuszy. Jak siÄ później miaĹo okazaÄ byĹa to jedna z najwiÄkszych akcji ZOMO w kraju miÄdzy 1956 a 1968 rokiem.
W czasie zajĹÄ ulicznych w maju wielu uczestnikĂłw wydarzeĹ w tym kobiet i dzieci, w tym zupeĹnie przypadkowych mieszkaĹcĂłw zostaĹo dotkliwie pobitych. Milicja zatrzymaĹa ponad 300 osĂłb. SzeĹÄdziesiÄ t spoĹrĂłd nich stanÄĹo przed kolegiami do spraw wykroczeĹ, niektĂłrzy przed sÄ dem. ZapadĹy wyroki kilkuletniego wiÄzienia. Odpowiedzialni za tej zajĹcia funkcjonariusze nie ponieĹli do dzisiaj Ĺźadnej kary. Pobici przez milicjÄ i ORMO prĂłbowali dochodziÄ swych praw nawet u wĹadz najwyĹźszych. Nikt jednak Ĺźadnej odpowiedzi nie otrzymaĹ, za to przez wiele jeszcze lat trwaĹy szykany i represje wobec uczestnikĂłw zdarzeĹ. Odpowiedzialni za te zajĹcia partyjni funkcjonariusze z Opola i Warszawy nie ponieĹli do dzisiaj Ĺźadnej odpowiedzialnoĹci.
Wiktor Krzewicki
O wydarzeniach brzeskich pisaliĹmy na Ĺamach Kuriera Brzeskiego w 2006 r. ZdjÄcia pochodzÄ z tamtej pierwszej uroczystoĹci.
Wielkanoc poprzedza okres Wielkiego Postu. Warto przypomnieÄ choÄby tylko kilka starych zwyczajĂłw zwiÄ zanych ze staropolskim, ludowym i mieszczaĹskim obyczajem.
Wielki Post trwa szeĹÄ i póŠtygodnia. Zaczyna siÄ w ĹrodÄ PopielcowÄ , ktĂłra wprowadzaĹa wiernych w czas pokuty i Ĺźalu za grzechy â zwĹaszcza po hucznym i rozpustnym karnawale. ZabawÄ ostatkowÄ przerywano o pĂłĹnocy koĹczÄ c poczÄstunkiem ze Ĺledzia i Ĺźurku. Potrawy ze Ĺledziami i Ĺźur to tradycyjne postne potrawy, ktĂłre do dziĹ powszechnie obowiÄ zujÄ . Posypywanie popioĹem gĹowy w ĹrodÄ PopielcowÄ jest wyrazem pokory i refleksji, Ĺźe âprochem jesteĹ i w proch siÄ obrĂłciszâ. PopióŠwykorzystuje siÄ ze spalonych ubiegĹorocznych palm. PopioĹu niegdyĹ uĹźywano takĹźe do Ĺugowania – prania i wybielania lnianych tkanin jako Ĺźe wiÄ zano go z oczyszczaniem. Postu starano siÄ niegdyĹ jednak przestrzegaÄ, a w kaĹźdym razie ograniczyÄ spoĹźywanie posiĹkĂłw z dietÄ bezmiÄsnÄ . Ĺťe nie byĹo Ĺatwo, a psoty siÄ zawsze trzymaĹy opowiadajÄ o tym stare zbiory opracowaĹ.
Tradycja chrzeĹcijaĹska i katolicka odwoĹuje siÄ do 40 dni, ktĂłre poĹcili prorocy, a sam Pan Jezus udaĹ siÄ na pustyniÄ, gdzie przebywaĹ 40 dni ĹźyjÄ c w poĹcie miÄdzy dzikimi zwierzÄtami.
Po okresie Wielkiego Postu wchodzimy w Wielki TydzieĹ, ktĂłry zaczyna siÄ NiedzielÄ PalmowÄ . W Polsce palmami ochrzczono rĂłzgi wierzbowe, gaĹÄ zki bukszpanu, malin lub porzeczek. Palmy robiono z maĹych papierowych kwiatkĂłw, barwionego mchu, suszonych zióŠi piĂłrek. ByĹ zwyczaj, Ĺźe tymi rĂłzgami po ich poĹwiÄceniu bijaĹo siÄ domownikĂłw, zwierzÄta i sprzÄty woĹajÄ c: âNie ja bijÄ, palma bije, bo za tydzieĹ, wielki dzieĹâ, co miaĹo chroniÄ od zĹego. GaĹÄ zki palmy zatykano za obrazy ĹwiÄtych w domu, by chroniĹy przed zarazÄ , piorunami i wszelkim zĹem. Dlaczego poĹykano przy tym wierzbowe âKotkiâ? GdyĹź w medycynie ludowej stosowano je dla celĂłw profilaktycznych, by zwiÄkszyÄ odpornoĹÄ. Wierzba ma dziaĹanie lecznicze.
Okres przed WielkanocÄ , to okres generalnych porzÄ dkĂłw. Wymiatano i pozbywano siÄ starych Ĺmieci.
Bogata liturgia KoĹcioĹa w czasie Wielkiego Tygodnia skierowana jest na przeĹźycie i doĹwiadczenie istoty chrzeĹcijaĹstwa â przyjÄcie przez wierzÄ cych dzieĹa Zbawienia przez Jezusa Chrystusa i posĹannictwo ewangelizacyjne. âNawracajcie siÄ i wierzcie w EwangeliÄâ. W wielu ĹwiÄ tyniach wystawiano widowiska misteryjne â jak np. w Kalwarii Zebrzydowskiej. ByĹy dawniej praktykowane zbiorowe pokuty, jak np. biczowanie na goĹe plecy rzemieniami czy powrozami.
Tradycja odprawiania ciemnej jutrzni nieco przygasĹa ale ma swojÄ gĹÄbokÄ symbolikÄ – zapadaĹa ciemnoĹÄ, wygaszano ĹwiatĹa, milkĹy dzwony. OdzywaĹy siÄ jedynie drewniane koĹatki. Kiedy odprawiane jest misterium MÄki PaĹskiej uderzenia brewiarzem w ĹawkÄ symbolizuje grzmoty, jakie rozlegaĹy siÄ przy Ĺmierci Jezusa na KrzyĹźu. Â Gaszenie Ĺwiec podkreĹla moment, kiedy Jezus zostaje zĹoĹźony do Grobu. To elementy naboĹźeĹstwa przed Ĺwitem zmartwychwstania.
Nie sposĂłb zapomnieÄ ludowego zwyczaju palenia Judasza. W nocy Wielkiego Czwartku ubierano sĹomianÄ kukĹÄ przytwierdzano do niej 30 szkieĹek jako 30 srebrnikĂłw i  wykonywano karÄ na zdrajcy. Tak wiÄc  wĹĂłczono i palono sĹomianÄ kukĹÄ. Zwyczaj juĹź nie praktykowany, jednak czÄsto wspominany.    Problem obecnej zdrady byĹ czÄĹciÄ Ĺźycia narodowego, stÄ d ten obyczaj byĹ niejako rodzajem samoobrony wiejskiej spoĹecznoĹci, ktĂłra byĹa naturalnym schronieniem dla “swoich”, ktĂłrzy walczyli z okupantem.
W Wielki PiÄ tek przygotowuje siÄ GrĂłb PaĹski, przy ktĂłrym wierni powinni czuwaÄ aĹź do Zmartwychwstania. KiedyĹ byĹ zwyczaj, Ĺźe nawiedzenie Grobu PaĹskiego wiÄ zaĹo siÄ z wielkim kwestowaniem na biednych. DziĹ pozostaĹ zwyczaj skĹadania jaĹmuĹźny, ktĂłra obok postu i modlitwy jest warunkiem odpuszczenia win.
Ponadto Groby PaĹskie w naszym kraju majÄ dĹugÄ tradycjÄ zwiÄ zanÄ z wyraĹźaniem uczuÄ patriotycznych, z dramatycznymi losami narodu, zawierzenia i ufnoĹci w zbawczÄ moc MÄki i Ĺmierci Pana Jezusa.
W czasie naboĹźeĹstwa w WielkÄ SobotÄ, kiedy gasnÄ wszystkie ĹwiatĹa i Ĺwiece, gaĹnie stary ogieĹ. Nowy ogieĹ Â krzesi siÄ z kamienia w ognisko; dawniej rozpalano go na cmentarzu przykoĹcielnym, a rozniecano cierniami z grobĂłw â co miaĹo dodatkowo symbolikÄ, bo byĹy to przecieĹź liczne mogiĹy przodkĂłw lub bliskich, ktĂłrzy ginÄli z rÄ k zaborcĂłw.  Ciernie kojarzono z mÄczeĹstwem Ojczyzny i najlepszych jej synĂłw. ByĹy teĹź zapowiedziÄ rychĹego Zmartwychwstania.
Od tego ognia ksiÄ dz zapala ĹwiecÄ PaschaĹ, a od niego wierni zapalajÄ wĹasne Ĺwiece, by zanieĹÄ nowy ogieĹ do domĂłw.  Ĺwiece poĹwiÄcone towarzyszÄ w Ĺźyciu codziennym; jak braknie prÄ du, w niepogodÄ, chroniÄ od pioruna i towarzyszÄ Ĺmierci, modlitwie i ĹźaĹobie.
ĹwiÄci siÄ takĹźe wodÄ, ktĂłra bÄdzie uĹźywana nie tylko do chrztu, ale takĹźe na co dzieĹ. MieliĹmy zwyczaj zawieszania maĹych pojemniczkĂłw ze ĹwiÄconÄ wodÄ przy drzwiach wejĹciowych, by wchodzÄ c do domu przeĹźegnaÄ siÄ i pozdrowiÄ sĹowami: “Niech bÄdzie pochwalony Jezus Chrystus”. Zwyczaj ĹwiÄcenia szczegĂłlnych uroczystoĹci, ludzi, miejsc i rzeczy zwiÄ zanych z ludzkÄ pracÄ . ĹwiÄcono dom i gospodarstwo, warsztat pracy, narzÄdzia, by sĹuĹźyĹo dobru, a nie zĹu.
Przed wieczornÄ liturgiÄ w Wielka SobotÄ ĹwiÄcimy pokarmy. Z koszyczkami ustrojonymi w biaĹe serwetki wierni niosÄ do koĹcioĹa pokarmy, ktĂłre kaĹźde ma swojÄ symbolikÄ i znaczenie: baranka wielkanocnego z ciasta lub cukru, jajka na twardo, chleb i sĂłl, kieĹbasÄ i ciasto.
Zwyczaj poszczenia do czasu poĹwiÄcenia pokarmĂłw jest bardzo zakorzeniony, jednak sÄ wierni, ktĂłrzy praktykujÄ post aĹź do zakoĹczenia rezurekcji. Po powrocie do domu rozpoczyna siÄ biesiadowanie, dĹugo oczekiwane obĹźarstwo. Bo tradycja nakazuje jeĹÄ do syta, smacznie i niekoniecznie zdrowo.
Oto wycinek z prasy przedwojennej – Ilustrowany Magazyn Tygodniowy “AS” 1937 r.
Brzeg â 28 lutego 2021 uroczystoĹci poĹwiÄcone sierĹź. Janowi Sabinowi ps. ÂŤWiewiĂłrkaÂť (odsĹoniÄcie tablicy, msza Ĺw., odznaczenie sierĹź. Jana Sabina KrzyĹźem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski âodznaczenie przyjmie w imieniu Ĺp. sierĹź. Jana Sabina cĂłrka oraz wnuk, pokaz premierowy filmu dokumentalnego o Janie Sabinie zrealizowanego przez TVP 3 Opole. Patronat honorowy: Wojewoda Opolski, Burmistrz Brzegu, Dyrektor OddziaĹu IPN we WrocĹawiu, DowĂłdca 1. PuĹku SaperĂłw im. Tadeusza KoĹciuszki
Jan Sabin
zostaĹ zwolniony w sylwestra 1967 r. z ZakĹadu Karnego w Brzegu. W tym czasie byĹ juĹź schorowanym czĹowiekiem. MiaĹ 41 lat i nikogo bliskiego w Polsce. CaĹa rodzina pozostaĹa na WileĹszczyĹşnie. Kresowiak z rodowodem “bandyty” – jak go okreĹlaĹa SĹuĹźba BezpieczeĹstwa. PostanowiĹ pozostaÄ w Brzegu. ZamieszkaĹ przy ul. Szkolnej, dostaĹ zatrudnienie w Fabryce SiewnikĂłw “Agromet”. SzczÄĹliwie zaĹoĹźyĹ rodzinÄ i na Ĺwiat przyszĹa cĂłrka.
W latach siedemdziesiÄ tych staraĹ siÄ wyjechaÄ wreszcie do rodziny na WileĹszczyĹşnie. Wielu KresowiakĂłw w tamtym czasie miaĹo moĹźliwoĹÄ odwiedzania swoich bliskich na terenie ZSRR. Lecz w jego przypadku wszelkie starania pozostawaĹy bez echa. Na skutek wyroku kary Ĺmierci, jaki wydaĹ na niego Wojskowy SÄ d Rejonowy w BiaĹymstoku w 1954 r., zostaĹ pozbawiony praw publicznych, obywatelskich praw honorowych i caĹego mienia przepadĹego na skarb paĹstwa.
Jednak OpatrznoĹÄ BoĹźa czuwaĹa nad nim. Na skutek interwencji obroĹcy Rada PaĹstwa, korzystajÄ c z prawa Ĺaski, zamieniĹa karÄ Ĺmierci na karÄ doĹźywotniego wiÄzienia. W grudniu 1954 r. trafiĹ do ZakĹadu Karnego we Wronkach. W marcu 1956 r. trafiĹ do ZakĹadu Karnego w Strzelcach Opolskich. Polityczna “odwilĹź” przyniosĹa amnestiÄ dla wiÄzionych. Prokuratura Powiatowa w Strzelcach Opolskich na mocy amnestii wnioskowaĹa o zĹagodzenie wyroku skracajÄ c go do 12 lat wiÄzienia, ale SÄ d WojewĂłdzki w BiaĹymstoku orzekĹ karÄ 15 lat bezwzglÄdnego wiÄzienia.  WiÄzienie nie byĹo Ĺatwe. ByĹ wielokrotnie karany lecz nie dbaĹ o dobrÄ opiniÄ. On wiedziaĹ, Ĺźe nie ma co liczyÄ na przedterminowe zwolnienie. TÄskniĹ za rodzinÄ . Wreszcie w 1965 r. trafiĹ do szpitala wiÄziennego w Ĺodzi. Nowy Rok 1968 r. spÄdziĹ na wolnoĹci.
Droga bojowa
Od kwietnia 1945 r do grudnia 1952 r. byĹ ĹźoĹnierzem Narodowych SiĹ Zbrojnych.
Jan Sabin rocznik 1926 – urodzony w Wilkiszkach w powiecie trockim w wojewĂłdztwie WileĹskim II Rzeczypospolitej. Do 1944 r. przebywaĹ przy rodzicach, ktĂłrzy prowadzili 8 hektarowe gospodarstwo rolne. Kiedy wkroczyĹa Armia Czerwona miaĹ 18 lat. ZostaĹ wcielony do 8 Dywizji Piechoty II Armii Wojska Polskiego. RekrutĂłw wysĹano najpierw na przeszkolenie do ZSRR, a potem przewieziono ich do Polski pod Siedlcami, gdzie mieli trafiÄ na front. JesieniÄ 1944 r. wraz z trĂłjkÄ innych ĹźoĹnierzy zdezerterowaĹ z wojska. Na wiosnÄ 1945 r. trafiĹ do siatki Narodowego Zjednoczenia Wojskowego. Por. WĹadysĹaw Awramienko “Gwiazda” odebraĹ od Jana Sabina przysiÄgÄ na wiernoĹÄ NZW i nadaĹ mu pseudonim “WiewiĂłrka”.
WkrĂłtce doszĹo do bitwy oddziaĹu partyzantĂłw stacjonujÄ cych w Bodakach. 17 maja 1945r. partyzanci zostali zaatakowani przez 2 batalion 267. PuĹku Strzeleckiego Wojsk WewnÄtrznych NKWD. W wyniku bitwy z udziaĹem artylerii i samolotĂłw zwiadowczych oddziaĹ NZW “DrzymaĹy” zostaĹ rozbity. “WiewiĂłrce” udaĹo siÄ przedrzeÄ przez kordon NKWD, potem pod dowĂłdztwem ppr. “Kruka” braĹ udziaĹ w akcji na BraĹsk, podczas ktĂłrej rozbrojono posterunek MO. Potem byĹ ĹźoĹnierzem patrolu Pogotowia Akcja Specjalna Komendy OkrÄgu NZW, a takĹźe Patrolu 3. WileĹskiej Brygady AK-WiN.
Z czasem zagÄszczenie siĹ NKWD byĹo tak duĹźe, Ĺźe od marca 1950 r. partyzanci kwaterowali pod goĹym niebem w lasach, na co dzieĹ zmieniali miejsce pobytu. Wielkanoc 1950 r. postanowili spÄdziÄ w lesie nie korzystajÄ c z zaproszenia na kwatery we wsi. 7 kwietnia w Wielki PiÄ tek w lesie pod wsiÄ Toczyski koĹo JabĹonny oddziaĹ ppor. “Brzaska” zostaĹ otoczony przez dwa bataliony KBW – 600 ĹźoĹnierzy oraz funkcjonariuszy UBP i MO. Plutonowy Sabin wyrwaĹ siÄ z obĹawy. Latem 1950 r. Sabin podporzÄ dkowaĹ siÄ byĹemu dowĂłdcy NZW, ktĂłry mianowaĹ go do stopnia sierĹźanta. Do walk z UB, KBW i MO dochodziĹo w wyniku samoobrony. Starcia byĹy nastÄpstwem zaskoczenia przez przeciwnika.
Trwali w terenie z broniÄ w rÄku oczekujÄ c konfliktu zbrojnego ZSRR z paĹstwami zachodnimi. MO skutecznie deptaĹa juĹź im po piÄtach. Kwaterowali w bunkrze w stodole na wsi. Kiedy przyszedĹ patrol Milicji Obywatelskiej, partyzanci ostrzelali ich i wycofali siÄ do lasu. Za nimi ruszyĹa grupa operacyjna KBW. Jednak bez skutku. Na wiosnÄ 1952 r. dowĂłdca rozproszyĹ partyzantĂłw w terenie. Przetrwali tak do BoĹźego Narodzenia, ktĂłre spÄdzili razem w oborze u gospodarza w ChechĹowie. PodzieliĹ siÄ on z nimi prowiantem. W drugi dzieĹ ĹwiÄ t rozdzielili siÄ i rozeszli. Jednak Jan Sabin postanowiĹ wrĂłciÄ do gospodarza, by mu zapĹaciÄ za kwaterÄ. DostaĹ pieniÄ dze od dowĂłdcy. 30 grudnia 1952 r. bezpieka namierzyĹa kwaterÄ sierĹź. Sabina, a w sylwestra postanowili go ujÄ Ä. Przy zatrzymaniu ciÄĹźko raniĹ oficera UB. Odebrano mu ksiÄ ĹźeczkÄ do naboĹźeĹstwa, orzeĹek z koronÄ , medalik z wizerunkiem Ĺw. Antoniego z Padwy, spisane wiersze, modlitwy, piosenki partyzanckie oraz wykaz agentĂłw przeznaczonych do likwidacji.
w Brzegu
Kiedy Jan Sabin wyszedĹ po 15 latach wiÄzienia na wolnoĹÄ za swojÄ dziaĹalnoĹÄ w oddziaĹach partyzanckich, nie byĹ starym czĹowiekiem, nie miaĹ juĹź jednak zdrowia, a choÄ ochrzczono go mianem “bandyty”, to jednak ducha nie straciĹ. PozostaĹ sobÄ niezĹomny w swoich przekonaniach i sĹuĹźbie OjczyĹşnie. NaleĹźaĹ do “SolidarnoĹci” w swoim zakĹadzie pracy w “Agromecie”. MoĹźe wĹaĹnie dziÄki jego postawie brzeska robotnicza “SolidarnoĹÄ” z fabryki siewnikĂłw nadaĹa charakter patriotyczny miastu i przeĹomu lat dziewiÄÄdziesiÄ tych.  20 marca 1990 r. zostaĹ czĹonkiem SolidarnoĹci Polskich KombatantĂłw. Pan BĂłg zabraĹ go na wiecznÄ wartÄ 10 maja 1991 r.
O jego dziaĹalnoĹci partyzanckiej jako ĹźoĹnierza niezĹomnego walczÄ cego z komunistycznym aparatem wĹadzy w Polsce niewiele osĂłb wiedziaĹo. Za to aparat bezpieczeĹstwa o nim nie zapomniaĹ. Jest pochowany na cmentarzu komunalnym w Brzegu przy ul. Starobrzeskiej. Wojskowy SÄ d OkrÄgowy w Warszawie w 1995 r. stwierdziĹ niewaĹźnoĹÄ wyroku wydanego wobec Jana Sabina z 1954 r.
ĹşrĂłdĹo: Tomasz Greniuch: Jan Sabin ps. WiewiĂłrka” 1926-1991, IPN Opole 2021 r.
Tablica pamiÄ tkowa poĹwiÄcona jego imieniu zostanie postawiona na terenie Klubu Garnizonowego w Brzegu. Tam teĹź bÄdzie moĹźna zapaliÄ znicz i uczciÄ chwilÄ milczenia i modlitwÄ . MoĹźna wziÄ Ä udziaĹ w Akcji organizowanej przez Muzeum ĹťoĹnierzy WyklÄtych w OstroĹÄce i przesĹaÄ fotografiÄ z upamiÄtnienia.
W WigiliÄ 24 .12.2020 ZwiÄ zek Harcerstwa Rzeczypospolitej wspĂłlnie ze Ĺwiatowym ZwiÄ zkiem ĹťoĹnierzy Armii Krajowej KoĹem w Brzegu wĹÄ czyĹy siÄ w ogĂłlnopolska akcjÄ z inicjatywy premiera Mateusza Morawieckiego, dotyczÄ cÄ upamiÄtnienia bohaterskich dziaĹaczy SolidarnoĹci i SolidarnoĹci WalczÄ cej.
Z Brzegu zostali upamiÄtnieni dziaĹacze SolidarnoĹci represjonowani w stanie wojennym: Ĺp. Stefania Stawarz, Franciszek Kotecki, Zbigniew Hryciuk i Edward JÄdryszczak. Na ich grobach zostaĹy zapalone znicze i zĹoĹźone wiÄ zanki biaĹo-czerwonych kwiatĂłw od premiera Rzeczypospolitej.
OgĂłlnopolska akcja upamiÄtnienia bohaterĂłw SolidarnoĹci i SolidarnoĹci WalczÄ cej przebiegaĹa pod patronatem Kancelarii Prezesa Rady MinistrĂłw.
Biografia PrzemysĹawa Stojakowskiego to opowieĹÄ o losach polskiego dziecka zesĹanego do Kazachstanu, uchodĹşcy Armii Andersa i dziaĹacza polonijnego, ktĂłry przez caĹe Ĺźycie pielÄgnowaĹ pamiÄÄ o ojczyĹşnie.  Jego Ĺźyciorys to Ĺwiadectwo niezĹomnoĹci i patriotyzmu.
PrzemysĹaw Jan Stojakowski urodziĹ siÄ 15 wrzeĹnia 1934 roku w BrzeĹźanach w wojewĂłdztwie tarnopolskim. Ojciec byĹ zawodowym oficerem i w stopniu porucznika sĹuĹźyĹ w 51 puĹku piechoty w BrzeĹźanach. Matka Zofia Stojakowska byĹa nauczycielkÄ i uczyĹa w wiejskiej szkole we wsi HelenkĂłw.
Gdy wybuchĹa wojna w 1939 roku ojciec poszedĹ na front w skĹadzie 12 Kresowej Dywizji Piechoty. Po klÄsce wrzeĹniowej ojciec przedarĹ siÄÂ do Rumunii, a stamtÄ d do Francji, do nowo tworzÄ cej siÄ Armii Polskiej pod rozkazami gen. WĹadysĹawa Sikorskiego.
Przemek byĹ maĹym chĹopcem, miaĹ 5 lat, kiedy wraz z matkÄ Â w kwietniu 1940 zostaĹ wywieziony przez SowietĂłw w gĹÄ b Kazachstanu. Po kilkudniowej podróşy w bydlÄcych wagonach zostali przywiezieni do miasta Temir w Kazachstanie. Tam wspĂłlnie z innymi Polakami pracowali na roli. W Temirze byĹ nieco ponad rok od 1940 roku do czerwca 1941.
W czerwcu 1941, gdy Hitler zaatakowaĹ RosjÄ, wszyscy Polacy zostali ponownie aresztowani i wywiezieni jeszcze dalej w gĹÄ b Kazachstanu, czy porozrzucani po róşnych zakÄ tkach ZwiÄ zku Sowieckiego.
– Nasza maĹa grupa PolakĂłw, a byli teş z nami i UkraiĹcy, zostaliĹmy przewiezieni do koĹchozu im. 1 Maja. Tam ponownie wszyscy Polacy wraz z UkraiĹcami i Rosjanami zostali wypÄdzeni do ciÄĹźkiej pracy na roli. – wspominaĹ P. Stojakowski.
We wrzeĹniu 1941 rok przyjechaĹ do koĹchozu jakiĹ wyĹźszy oficer NKWD i ogĹosiĹÂ amnestiÄ. ByliĹmy wolni i mogliĹmy jechaÄ tam, gdzie kto chciaĹ. DziÄki przedsiÄbiorczoĹci mojej mamy, udaĹo siÄ nam uciec z tego koĹchozu i tymczasowo zamieszkaliĹmy w miasteczku Subar-Kuduk, takĹźe w Kazachstanie skÄ d wyjechaliĹmy do Uzbekistanu do Jangi Jul.
Kierunek na Bliski WschĂłd
Tam byĹ juĹź sztab Wojska Polskiego. Po kilkudniowym pobycie w JANGI -JUL pod opiekÄ Wojska Polskiego pod dowĂłdztwem gen. WĹadysĹawa Andersa transportem kolejowym wyjechaliĹmy do KRASNOWODZKA- portu nad Morzem Kaspijskim – wspominaĹ.
– Po dwudniowej podróşy dotarliĹmy do portu Pehlewi w Persji (obecnie IRAN). ByĹa wĹaĹnie Wielkanoc, gdy stanÄliĹmy na przyjaznej ziemi perskiej. ByĹ 1942 rok. Gdy schodziliĹmy ze statku zauwaĹźyĹem juĹź naszych polskich ĹźoĹnierzy uwijajÄ cych siÄ na plaĹźy, przygotowujÄ cych dla nas obĂłz i rozstawiajÄ cych namioty. MiaĹem wtedy 7 lat. PoniewaĹź od najmĹodszych lat byĹem wychowywany na tradycjach ĹźoĹnierskich widok naszych ĹźoĹnierzy napeĹniaĹ mnie radoĹciÄ . Nawet do dzisiejszego dnia czujÄ do naszego wojska sympatiÄ i wdziÄcznoĹÄ.
Po kilku tygodniach pobytu w Pehlewi pewnego dnia zostaliĹmy przewiezieni samochodami ciÄĹźarowymi do Teheranu i umieszczeni w obozach. Nasza trĂłjka, to jest moja mama, ja i nasza przybrana ciocia zostaliĹmy ulokowani w obozie nr 2. Zaraz po naszym przybyciu do obozu zostaĹo zorganizowane polskie szkolnictwo i moja mama wrĂłciĹa do pracy jako nauczycielka. Ja natomiast dumnie poszedĹem pierwszy raz do polskiej szkoĹy, do 1-ej klasy szkoĹy powszechnej â opowiadaĹ P. Stojakowski
Iran, Persja i Liban
UchodĹşcy mieszkali w 5 obozach w Teheranie dzisiejszej stolicy Iranu. Obok oĹwiaty powstaĹo harcerstwo. We wrzeĹniu tego samego roku prawie wszystkie dzieci, mĹodzieĹź gimnazjalna i sieroty (a byĹo ich kilkaset), wraz z personelem nauczycielskim i administracjÄ ewakuowano w gĹÄ b Persji do miasta Isfahan. Razem z dziatwÄ szkolnÄ Â ewakuowaĹa siÄ ich trĂłjka (mama, PrzemysĹaw i przybrana ciocia – czyli pani, ktĂłra siÄ nim opiekowaĹa, kiedy mama byĹa w pracy.
W Isfahanie ulokowani zostali w prywatnych paĹacach bogatych perskich ksiÄ ĹźÄ t. ŝoĹnierze Brygady Karpackiej odwiedzali czasami nasze szkoĹy i wytworzyĹa siÄ miedzy nami pewna wiÄĹş przyjaĹşni.
– Po zakoĹczeniu wojny w roku 1945 po cofniÄciu uznania naszemu rzÄ dowi w Londynie przez naszych pseudo-aliantĂłw, musieliĹmy wyjechaÄ z Persji.
Pod koniec 1945 roku zostaĹ ewakuowany do Libanu, gdzie uchodĹşcy rozmieszczeni zostali po róşnych wioskach arabskich. ZamieszkaĹ z mamÄ w prywatnych domach. PrzemysĹaw miaĹ wtedy juĹź 11 lat i chodziĹ do 5-tej klasy szkoĹy powszechnej. Wtedy teĹź dowiedziaĹ siÄ, Ĺźe wszystkie osierocone dzieci  ewakuowano do Nowej Zelandii.
W Libanie, gdzie mieszkali do 1948 roku, kontynuowaĹ naukÄ i jako czternastolatek zdaĹ egzamin do gimnazjum ogĂłlnoksztaĹcÄ cego, do ktĂłrego musiaĹ codziennie dojeĹźdĹźaÄ. Tymczasem matka nastoletniego Przemka jako nauczycielka opiekowaĹa siÄ rĂłwnieĹź mÄskimi druĹźynami harcerskimi.
W miÄdzyczasie jeszcze w Persji zmarĹa przybrana ciocia.
Ewakuacja na ZachĂłd
W roku 1947 przyszĹo zawiadomienie z Londynu, Ĺźe wszystkie rodziny wojskowych bÄdÄ ewakuowane do Wielkiej Brytanii. ZaczÄĹa siÄ wiÄc rejestracja wszystkich PolakĂłw, ktĂłrzy mieli kogoĹ w wojsku.
Kiedy PrzemysĹaw byĹ na zesĹaniu w Kazachstanie, dowiedziaĹ siÄ, Ĺźe jego ojciec przedostaĹ siÄ do nowej Armii Polskiej stworzonej przez gen. WĹadysĹawa Sikorskiego we Francji. Tam zostaĹ przydzielony do 2-ej Dywizji StrzelcĂłw Pieszych pod dowĂłdztwem gen. Prugara – Ketlinga. Po kapitulacji Francji ojciec PrzemysĹawa wraz z caĹÄ dywizjÄ przekroczyĹ granice Szwajcarii, gdzie wszyscy zostali internowani.
W roku 1944 na rozkaz Naczelnego wodza zaczÄto organizowaÄ ucieczki ze Szwajcarii do Wielkiej Brytanii. MĂłj ojciec znalazĹ siÄ w Szkocji, gdzie o ile mi wiadomo, sĹuĹźyĹ w zapasowym puĹku piechoty.Na tej podstawie mieli prawo wjechaÄ do Wielkiej Brytanii.
Podróş do Anglii
W styczniu 1948 na samych Trzech KrĂłli nastÄ piĹ wyjazd z Libanu. Podróş trwaĹa 2 tygodnie przez PalestynÄ, Egipt, Morze ĹrĂłdziemne i Atlantyk. Przybyli do angielskiego portu SOUTHAMPTON.
Tam oczekiwaĹ pociÄ g, ktĂłry zawiĂłzĹ nas do obozu przejĹciowego o nazwie DARLINGWORTH, koĹo duĹźego miasta CERENCESTER. W Darlingworth byliĹmy 3 tygodnie pod opiekÄ naszego wojska. Po trzech tygodniach podzielili nas na grupy i pociÄ gami rozwoĹźono do róşnych czÄĹci Wielkiej Brytanii. GrupÄ, w ktĂłrej byliĹmy oboje z matkÄ , umieszczono w obozie CRASH CAMP. ObĂłz ten byĹ pod opiekÄ polskich spadochroniarzy.
DziaĹanoĹÄ o organizacjach polonijnych
W Anglii mieszkaĹ prawie póŠwieku i angaĹźowaĹ siÄ w dziaĹalnoĹÄ m.in. Stowarzyszenia Polskich KombatantĂłw. Przez 20 lat byĹ sekretarzem ZwiÄ zku Polskich Spadochroniarzy w Peterborough, miejscu jego zamieszkania, a takĹźe jednym z ostatnich miejsc postoju polskich spadochroniarzy z Brygady Spadochronowej gen. StanisĹawa Sosabowskiego w Wielkiej Brytanii, Peterborough – Stamford. I wĹaĹnie tam w 1969 roku powstaĹo KoĹo Polskich Spadochroniarzy, w dziaĹalnoĹÄ ktĂłrego od samego poczÄ tku zaangaĹźowaĹ siÄ PrzemysĹaw Stojakowski. Przez 20 lat – od 1984 roku – byĹ sekretarzem koĹa. W poczcie sztandarowym chodziĹ aĹź do czasu przyjazdu do Polski do Brzegu. W Anglii zaangaĹźowaĹ siÄ w dziaĹalnoĹÄ  polskiej organizacji wojskowo – niepodlegĹoĹciowej âPogoĹâ. Tam skoĹczyĹ kurs podchorÄ Ĺźych i otrzymaĹ awans na podporucznika.
– Za pracÄ w Kole SPK dostaĹem SrebrnÄ i ZĹotÄ HonorowÄ OdznakÄ. Za pracÄ w Kole Polskich Spadochroniarzy otrzymaĹem SrebrnÄ i ZĹotÄ HonorowÄ OdznakÄ ZwiÄ zku Polskich Spadochroniarzy. OtrzymaĹem rĂłwnieĹź BrÄ zowy i Srebrny KrzyĹź ZasĹugi przyznane przez RadÄ MinistrĂłw Polskiego RzÄ du na UchodĹşstwie w Londynie.
PrzemysĹaw Stojakowski zmarĹ 15 listopada 2020 roku. NiespeĹna tydzieĹ później 21 listopada w asyĹcie pocztĂłw sztandarowych Ĺwiatowego ZwiÄ zku ĹťoĹnierzy Armii Krajowej KoĹa w Brzegu, ale takĹźe pocztĂłw brzeskich harcerzy w tym “Czarnej Trzynastki” i Pocztu Hufca ZHP  zostaĹ pochowany na cmentarzu komunalnym w Brzegu.
W piÄ tek 13 listopada 2020 o godzinie 12.30 w PawĹowie pod Brzegiem rozpocznÄ siÄ uroczystoĹci pogrzebowe Romana DomaĹskiego kapitana w stanie spoczynku, jednego z ostatnich ĹźoĹnierzy 27 WoĹyĹskiej Dywizji Piechoty Armii Krajowej. Uroczysta Msza ĹwiÄta rozpocznie siÄ o godzinie 13.00 w koĹciele parafialnym w PawĹowie. NastÄpnie kondukt pogrzebowy przejdzie na tamtejszy cmentarz gdzie nastÄ pi pochĂłwek zmarĹego 9 listopada tego roku w wieku 96 lat prezesa brzeskiego KoĹa Ĺwiatowego zwiÄ zku ĹťoĹnierzy Armii Krajowej..
Roman DomaĹski ps. âSÄpâ urodziĹ siÄ 9 sierpnia 1924 roku w MiĹostowie pod RĂłwnem na WoĹyniu. PochodziĹ z patriotycznej, nauczycielskiej rodziny. Wybuch wojny zastaĹ rodzinÄ DomaĹskich w Kowlu.
W czasie II wojny walczyĹ od 04.1943 dziaĹa w konspiracji w ramach Armii Krajowej. W domu DomaĹskich w 1943 roku kwaterowaĹ inspektor Inspektoratu Kowel mjr Jan Szatowski ps. âKowalâ Od 01.1944 -07.1944 roku R. DomaĹski walczyĹ w 27 WoĹyĹskiej Dywizji Piechoty Armii Krajowej, przeszedĹ z niÄ caĹy szlak wojenny, aĹź do Lubartowa. ĹťoĹnierz III bat. âTrzaskiâ 50 PuĹku Kowelskiego. Roman DomaĹski ps. âSÄpâ wielokrotnie uczestniczyĹ w potyczkach zbrojnych i braĹ udziaĹ w wyzwalaniu Lubartowa.
Kapitan w stanie spoczynku Roman DomaĹski od 2010 aktywnie dziaĹaĹ w brzeskim kole Ĺwiatowego ZwiÄ zku ĹťoĹnierzy Armii Krajowej. WczeĹniej zwiÄ zany ze Ĺrodowiskiem ĹźoĹnierzy 27 WoĹyĹskiej Dywizji AK we WrocĹawiu. Od 2012 prezes koĹa ĹZZAK w Brzegu. Za aktywnÄ dziaĹalnoĹÄ dla Ĺrodowiska akowskiego wielokrotnie wyróşniany przez wĹadze koĹa, okrÄgu i naczelne ĹZĹťAK. Wyróşniany takĹźe przez lokalne wĹadze samorzÄ dowe za upowszechnianie wĹrĂłd mĹodzieĹźy tradycji patriotycznych i akowskich.
WiceprzewodniczÄ cy Klubu Historycznego im. Stefana Roweckiego âGrotaâ wielokrotnie braĹ udziaĹ w prelekcjach dla mĹodzieĹźy w brzeskich szkoĹach popularyzujÄ c walkÄ ĹźoĹnierzy Armii Krajowej.
Odznaczony KrzyĹźem Partyzanckim i KrzyĹźem Armii Krajowej, a przez OkrÄg WoĹyĹski ĹZĹťAK odznakÄ âAkcji Burzaâ.
Najdalej na zachĂłd wysuniÄte miasto powiatowe przedwojennego woj. woĹyĹskiego.
WĹodzimierz WoĹyĹski – historia miasta rejonowego w obwodzie woĹyĹskim nad rzekÄ Ĺug (dopĹyw Bugu) siÄga Ĺredniowiecza i zawiera burzliwe etapy, dramatyczne epizody i wypierane z pamiÄci fakty. A jednak warto je sobie uĹwiadomiÄ. Miasto dawnych KresĂłw Wschodnich II Reczypospolitej leĹźy 12 km od przejĹcia granicznego w UĹciĹugu. Cieszy siÄ okreĹleniem najstarszej woĹyĹskiej stolicy za sprawÄ wĹasnej historii siÄgajÄ cej Ĺredniowiecza. ZaĹoĹźycielem miasta nazwano Wielkiego KsiÄcia WĹodzimierza Kijowskiego, ktĂłry oparĹszy swĂłj orÄĹź o Bug w 981 r. podczas wyprawy na Grody CzerwieĹskie i zaĹoĹźyĹ tu zachodniÄ warowniÄ nazywajÄ c jÄ wĹasnym imieniem. WĹodzimierz jest jednym z najstarszych grodĂłw Ruskich i jednym z najwaĹźniejszych w historii WoĹynia.
W kronikach wÄgierskich zachowaĹy siÄ wzmianki, Ĺźe juĹź w IX- w. byĹa tu duĹźa, bogata i ludna osada, odgrywajÄ ca powaĹźnÄ rolÄ w Ĺźyciu handlowym tych stron. Pierwsza pisemna wzmianka o mieĹcie jest datowana na rok 988, bowiem w tym roku ulokowano jedno z pierwszych biskupstw obrzÄ dku wschodniego. WĹodzimierzem wĹadali synowie, wnukowie i prawnukowie JarosĹawa MÄ drego.
Rywalizacja miÄdzy ksiÄ ĹźÄtami ruskim datujÄ ca siÄ od czasu podziaĹu paĹstwa ruskiego przez WĹodzimierza pomiÄdzy swoich synĂłw, odbiĹa siÄ na rozwoju i Ĺźyciu gospodarczym miasta. CiÄ gle oblegane i zdobywane stale zmieniaĹo swoich wĹadcĂłw.
PoĹoĹźony na pograniczu WĹodzimierz wielokrotnie byĹ przyczynÄ konfliktĂłw zbrojnych, a takĹźe walk wewnÄtrznych pomiÄdzy ksiÄ ĹźÄtami ruskimi. W 1015 r. wraz z Grodami CzerwieĹskimi zostaĹ opanowany przez BolesĹawa Chrobrego, a w 1031 r. powrĂłciĹ pod wĹadzÄ kijowskiego ksiÄcia JarosĹawa MÄ drego. W 1122 r. BolesĹaw Krzywousty oblegĹ WĹodzimierz, wspierajÄ c swego szwagra, JarosĹawa ĹwiÄtopeĹkowicza, wygnanego przez ksiÄcia WĹodzimierza Monomacha, ktĂłry osadziĹ w grodzie swego syna Andrzeja. Wyprawa zakoĹczyĹa siÄ niepowodzeniem, JarosĹaw zginÄ Ĺ podczas oblÄĹźenia, a ksiÄ ĹźÄ Andrzej utrzymaĹ siÄ we WĹodzimierzu do 1135 r. W 1154 r., po Ĺmierci ksiÄcia wĹodzimierskiego IzjasĹawa MĹcisĹawowicza, jego dzielnica zostaĹa podzielona pomiÄdzy trzech synĂłw: MĹcisĹaw otrzymaĹ WĹodzimierz, JarosĹaw â Ĺuck, a WsiewoĹod â BeĹz. PoniewaĹź w tym czasie nastÄ piĹo osĹabienie centralnej wĹadzy w Kijowie, czÄĹci te staĹy siÄ w istocie odrÄbnymi ksiÄstwami.
W 1188 r. ksiÄ ĹźÄ wĹodzimierski Roman, syn MĹcisĹawa, zajÄ Ĺ przejĹciowo sÄ siednie ksiÄstwo halickie, a w 1199 r. opanowaĹ je na staĹe. PowstaĹ w tej sposĂłb nowy organizm paĹstwowy, zwany RusiÄ Halicko-WĹodzimierska. Przez nastÄpne stulecie byĹo to najsilniejsze z ruskich ksiÄstw. WĹodzimierz peĹniĹ w nim na rĂłwni z Haliczem rolÄ stolicy. NajwiÄkszÄ potÄgÄ RuĹ Halicko-WĹodzimierska osiÄ gnÄĹa za czasĂłw ksiÄcia Daniela Romanowicza, ktĂłry rezydowaĹ w Haliczu, podczas gdy we WĹodzimierzu sprawowaĹ rzÄ dy jego brat Wasylko. W 1253 r. Daniel koronowaĹ siÄ w Drohiczynie nad Bugiem na pierwszego i jedynego w dziejach krĂłla Rusi, a w rok później zdoĹaĹ wygnaÄ MongoĹĂłw ze swego paĹstwa. PowrĂłcili oni jednak w 1259 r., zmuszajÄ c go do ucieczki na WÄgry. Na miejscu pozostaĹ Wasylko, ktĂłry uznaĹ zwierzchnoĹÄ tatarskÄ . Na rozkaz chana tatarskiego Burondaja w roku 1240 niszczy miasto, a nastÄpnie kaĹźe je spaliÄ i zupeĹnie rozkopaÄ.
âSrogi Burondaj ciÄ gnÄ c z hordÄ ku Polsce przywoĹaĹ WasylkÄ wĹodzimierskiego i Lwa, ksiÄcia halickiego do Szumska. Tam ujarzmieni ksiÄ ĹźÄta otrzymali rozkaz: âZburzcie wszystkie wasze grody, aby przypadkiem komu chÄÄ opierania siÄ w nich Hordzie nie przyszĹaâ. Wasylko zburzyĹ Ĺuck i Krzemieniec lecz grodu wĹodzimierskiego dla jego wielkoĹci nie mĂłgĹ naprÄdce zburzyÄ. Przeto kazaĹ Wasylko âpodĹoĹźyÄ ogieĹ i zgorzaĹ caĹy grĂłd jednej nocyâ. Burondaj przyjechaĹ przekonaÄ siÄ czy rozkaz jego zostaĹ wykonany. Po obiadowaniu i piciu u Wasylki odjechaĹ na noc do Piatydni (parÄ kilometrĂłw od WĹodzimierza). AĹź tu nazajutrz zjeĹźdĹźa Tatarzyn Bajmur do Wasylki i rzecze mu: âWasylku, przysĹaĹ mnie Borondaj z rozkazem rozkopania grodu. A Wasylko pokornie: âCzyĹ co ci przykazano”. I jÄ Ĺ rozkopywaÄ grĂłd na Ĺwiadectwo niewoli ruskiej.â â Konstanty Potocki: Z historii WĹodzimierza,  â Rocznik SPRA, WĹodzimierz 1934 r.
 Ziemie woĹyĹskie przez dĹuĹźszy okres pozostawaĹy zaleĹźne od groĹşnej ZĹotej Ordy. Najazdy MongoĹĂłw zdarzaĹy siÄ rĂłwnieĹź w późniejszym okresie. Okres rozkwitu WĹodzimierza, ktĂłry w ĐĽĐĐĐ w. staĹ siÄ jednym z najpiÄkniejszych miast Europy cechowaĹy budowle fortyfikacyjne. RozwijaĹy siÄ tu rzemiosĹa, architektura, sztuka. Miasto byĹo waĹźnym oĹrodkiem oĹwiaty i kultury, powstawaĹ tu Latopis Halicko-WoĹyĹski â ĹşrĂłdĹo historii Rusi. Ostatnim ruskim wĹadcÄ WoĹynia byĹ Andrzej Jurlewicz. W 1321 r. ksiÄ ĹźÄta ruscy zostali pokonani nad rzekÄ IrpieĹ przez litewskiego wielkiego ksiÄcia Giedymina, ktĂłry w wyniku tej wojny zajÄ Ĺ WoĹyĹ.
Polski krĂłl Kazimierz Wielki w 1349 r. opanowaĹ zachodniÄ czÄĹÄ WoĹynia z WĹodzimierzem lecz w rok później odebraĹ mu jÄ syn Giedymina, ksiÄ ĹźÄ LubaĹ. W 1358 r. mianowany zostaĹ pierwszy ĹaciĹski biskup wĹodzimierski, lecz mĂłgĹ objÄ Ä swÄ diecezjÄ dopiero w 1366r., kiedy na mocy ukĹadu pomiÄdzy Kazimierzem Wielkim i Lubartem WĹodzimierz zostaĹ przyĹÄ czony do Korony. Jeszcze w tym samym roku wzniesiono w mieĹcie katedrÄ katolickÄ i rozpoczÄto budowÄ nowego zamku. Jego ukoĹczeniu przeszkodziĹo ponowne wkroczenie LitwinĂłw w 1370r.
OkoĹo 1320 roku z powodu sĹabnÄ cych wpĹywĂłw TatarĂłw, Giedymin, ksiÄ ĹźÄ litewski kolejno podbija kniaziĂłw ruskich. W tym czasie oblegĹ on zamek we WĹodzimierzu i w bitwie pod grodem bije WoĹyĹcĂłw i TatarĂłw prowadzonych przez WĹodzimierza, ksiÄcia woĹyĹskiego. By umocniÄ swÄ wĹadzÄ na nowo opanowanych ziemiach, Giedymin chÄtnie pozwalaĹ na osiedlenie siÄ LitwinĂłw na Rusi. I tak syn jego Lubart porzuciĹ nawet pogaĹstwo ĹźeniÄ c siÄ w roku 1319 z BuczÄ , ksiÄĹźniczkÄ wĹodzimierskÄ , a po Ĺmierci ojca otrzymaĹ w spadku WoĹyĹ.
Po opanowaniu Halicza Kazimierz Wielki staraĹ siÄ resztÄ ksiÄstwa halicko-wĹodzimierskiego przyĹÄ czyÄ do Polski. W tym celu wyruszyĹ w 1366 r. z potÄĹźnym wojskiem na WoĹyĹ i 28 sierpnia zdobyĹ WĹodzimierz. Przy oblÄĹźeniu po raz pierwszy w Polsce zastosowano artyleriÄ. DziaĹa bardzo prymitywnej budowy wywieraĹy raczej moralny skutek na nieprzyjaciela. Odpalanie dziaĹa odbywaĹo siÄ za pomocÄ rozpalonego drutu, a kule kamienne lub oĹowiane uszczelniane byĹy w lufie szmatami. Na mocy ukĹadu zawartego z Kiejstutem Kazimierz Wielki zajÄ Ĺ BeĹz, CheĹm i WĹodzimierz. Lubart utrzymaĹ siÄ przy Ĺucku, a Kiejstut zatrzymaĹ ZiemiÄ brzeskÄ i Podlasie.
Obok starego drewnianego grodu Kazimierz Wielki zaczÄ Ĺ budowÄ murowanego zamku na miejscu zniszczonej katedry greckiej. Przez dwa lata 300 robotnikĂłw pracowaĹo pod kierownictwem WacĹawa z TÄczyna. Budowa kosztowaĹa 3 tys. Grzywien srebra, a przed ĹmierciÄ KrĂłl przeznaczyĹ jeszcze 600 grzywien na dokoĹczenie i umocnienie murĂłw. RĂłwnoczeĹnie z zamkiem powstaĹa w obrÄbie fortyfikacji katedra ĹaciĹska pod wezwaniem N Marii Panny. Pierwszym biskupem byĹ Hynka, Czech z zakonu hermitĂłw Ĺw. Augustyna. RozpoczÄ Ĺ on szereg biskupĂłw, ktĂłrzy w roku 1425 i 28 przenieĹli swÄ rezydencjÄ do Ĺucka staraniem Witolda, Wielkiego KsiÄcia Litewskiego, tytuĹujÄ c siÄ jednak biskupami Ĺucko â wĹodzimierskimi.
Obok tych budowli istniaĹa soborna cerkiew UĹpienia Bogarodzicy fundowana przez ksiÄcia MĹcisĹawa IzasĹawowicza 1160 r. W 1595 r. Hipacy Pociej przystÄ piĹ do Unii i zmarĹ metropolitÄ pochowany w katedrze. Pod wpĹywem przebudowy w 1753 r. sobĂłr utraciĹ swĂłj dawny wyglÄ d, a ostatnia restauracja w 1896 r. przeprowadzona przez rosyjskiego architekta Kotowa zniszczyĹa jego charakter zewnÄtrzny. WewnÄ trz znajduje siÄ piÄkny krzyĹź srebrny, przed ktĂłrym modliĹ siÄ Ĺw. Jozafat Koncewicz zamordowany przez przeciwnikĂłw Unii. Jak podanie gĹosi podczas modlitwy mÄczennika przed krzyĹźem ze stĂłp Chrystusa wytrysĹy iskry ogniste. Najstarszym zabytkiem Ĺredniowiecznej budowli jest monastyr Ĺw. MichaĹa nad Ĺugiem. ZachowaĹy siÄ z niego resztki fundamentu i Ĺlady pilastrĂłw. W tym wĹaĹnie klasztorze ksiÄ ĹźÄ halicki Lew z pomocÄ Wasylki podstÄpem zamordowaĹ CzerĹca Ks. WojcieĹka za to, Ĺźe mnich odstÄ piĹ swe ksiÄstwo nie jemu, a bratu swojemu Swarnowi.
Trzecia starodawna cerkiew WĹodzimierza tak zwana Wasilewska pw. Ĺw. Bazylego zostaĹa wystawiona na przeĹomie XII i XIII wieku. Jest to romanizujÄ ca rotunda o rzucie oktokonchoidy, jedyna w swoim rodzaju rotunda na planie oĹmioliĹcia tego typu na obszarze poĹudniowo-zachodniej Rusi. Dwa romaĹskie portale ĹwiadczÄ o jej przynaleĹźnoĹci do zachodniej sztuki Ĺredniowiecza.
Cztery lata panowania Kazimierza Wielkiego zrobiĹy z WĹodzimierza nie tylko potÄĹźnÄ twierdzÄ, lecz i waĹźny oĹrodek kultury polskiej na Rusi. Lecz zaraz po Ĺmierci krĂłla w 1370 r. Lubart z pomocÄ Kiejstuta oblegĹ niewykoĹczony jeszcze zamek. Litwini zdobyli go Ĺatwo. WedĹug kroniki Jana z Czarnkowa zamek byĹ juĹź tak silny, Ĺźe âludzie w nim pozostajÄ cy nieprzyjacioĹom zdobywajÄ cym dobrze mogli siÄ broniÄ. DowĂłdca zaĹogi Pietrasz Turski przeraĹźony jednak napadem poddaĹ zamek Litwinom, ktĂłrzy w zupeĹnoĹci go zniszczyli.
Rywalizacja polsko-litewska na terenie WoĹynia trwaĹa jeszcze przez kilkadziesiÄ t lat. jej efektem byĹo min. powstanie w 1404 r. osobnego biskupstwa ĹaciĹskiego w niedalekim Ĺucku. W 1425 r. obie diecezje zostaĹy poĹÄ czone, w dwa lata później diecezja wĹodzimierska formalnie przestaĹa istnieÄ, a siedzibÄ biskupa i kapituĹy przeniesiono do Ĺucka, To zapoczÄ tkowaĹo powolny upadek WĹodzimierza, ktĂłry zaczÄ Ĺ przegrywaÄ z Ĺuckiem rywalizacjÄ o rolÄ stolicy’ WoĹynia. PrzyczyniĹy siÄ do tego kolejne klÄski. W 1431 r. WĹadysĹaw JagieĹĹo podczas wyprawy przeciwko Ĺwidrygielle, zdobyĹ i spaliĹ WĹodzimierz, po czym oddaĹ go we wĹadanie swemu wnukowi i lennikowi, ksiÄciu Fedkowi Niewickiemu. Później, aĹź do Unii Lubelskiej, miasto pozostawaĹo bezpoĹredniÄ wĹasnoĹciÄ wielkich ksiÄ ĹźÄ t litewskich.
Za Kazimierza JagielloĹczyka WĹodzimierz staĹ siÄ siedzibÄ starostwa grodowego, a w koĹcu XV w. otrzymaĹ magdeburskie prawa miejskie. SiedzibÄ krĂłlewskich starostĂłw staĹ siÄ odbudowany wĹodzimierski zamek. W 1497 r. krĂłl Aleksander JagielloĹczyk ufundowaĹ we WĹodzimierzu klasztor dominikanĂłw. W 1491 i 1500 r. miasto przeĹźyĹo najazdy tatarskie, podczas ktĂłrych zabudowa ulegĹa zniszczeniu, a ludnoĹÄ zostaĹa wymordowana lub zabrana w jasyr. Â Tatarzy pod wodzÄ Mengi Gireja w 1500 r. doszczÄtnie je zĹupili i spalili. W 1509 r. Zygmunt Stary potwierdziĹ prawo magdeburskie i znowu WĹodzimierz podnosiĹ siÄ z ruiny. Miasto liczyĹo wĂłwczas 400 domĂłw miejskich, duchownych i szlacheckich. 25 krawcĂłw, 25 szewcĂłw, 7 kowali, 3 sidlarzy, 150 rymarzy, 59 karczmarzy (wedĹug opisu z 1552 r.)
Rewizja zamku za dzierĹźawy ks. Wasyla Ostrogskiego daje dokĹadny jego opis. Zamek budowany byĹ z drzewa dÄbowego, broniony waĹami fosÄ i piÄcioma wieĹźami. PrĂłcz wieĹźy miejskiej i biskupiej, wieĹźa ziemska i dwie, ktĂłrych nazwy nie sÄ wymieniane potrzebowaĹy gruntownej naprawy. Okoliczne wsie, na ktĂłrych ciÄ ĹźyĹ obowiÄ zek utrzymania budynkĂłw zamkowych wymawiaĹ siÄ od roboty. Most do zamku byĹ zwodzony na ĹaĹcuchach 15 stĂłp dĹugich.
Po Unii Lubelskiej WĹodzimierz wszedĹ w skĹad koronnego wojewĂłdztwa woĹyĹskiego. AĹź do rozbiorĂłw miaĹ status miasta krĂłlewskiego, starostwa grodowego oraz stolicy powiatu. Kilkakrotnie byĹ miejscem sejmikĂłw wojewĂłdzkich (min. w 1593 i 1652 r.). Po utracie przez RzeczpospolitÄ Kijowszczyzny i Zadnieprza we WĹodzimierzu odbywaĹy siÄ rĂłwnieĹź Sejmiki wojewĂłdztw czernihowskiego (min. w 16541 1693r.) i kijowskiego (min. w 16981 1704 r.). Obradowano zazwyczaj w katedralnej cerkwi UspieĹskiej lub w koĹciele dominikanĂłw.
Zygmunt I Stary, ponawiajÄ c prawo magdeburskie, wglÄ da w sprawy wewnÄtrzne miasta, okreĹla ĹciĹle powinnoĹci starosty, nie pozwala na jakikolwiek ucisk ludnoĹci, zaleca staroĹcie grodowemu sprawiedliwoĹÄ i poszanowanie prawa. W miÄdzyczasie miasto dwukrotnie nawiedziĹ poĹźar. ZuboĹźaĹa z tego powodu ludnoĹÄ znalazĹa znowu serdecznego opiekuna w osobie krĂłla Zygmunta Augusta. KrĂłl ten zatwierdzajÄ c magdeburgie, nadaje miastu dwie pieczÄci -Â Â pod jednym herbem Ĺ. Jerzego na koniu.â Uwalnia ludnoĹÄ od sÄ dĂłw staroĹciĹskiej pozwala zbudowaÄ ratusz, a pod nim sprzedawaÄ miĂłd, piwo domowe, maĹmazjÄ i wino. Zabrania uĹźywaÄ rzemieĹlnikĂłw do prac zamkowych, zwalnia ludnoĹÄ na pewien czas od podatkĂłw i pozwala braÄ drzewo z lasĂłw krĂłlewskich na odbudowÄ miasta. WĹodzimierz otoczony przez krĂłla tak wielkÄ opiekÄ , szybko goi swe rany i dochodzi do dostatku i dobrobytu.
KrĂłlewicz WĹadysĹaw idÄ c na wyprawÄ wojennÄ , stanÄ Ĺ pod miastem obozem w r. 1617. W dniu WniebowstÄ pienia wziÄ Ĺ udziaĹ w naboĹźeĹstwie w cerkwi katedralnej. Wojny szwedzkie przyczyniajÄ siÄ do upadku miasta. W r. 1657 wpadli do miasta WÄgrzy i Kozacy, zrabowali je i w znacznej czÄĹci spalili. Nowa ta klÄska zdecydowaĹa prawie o przyszĹoĹci miasta. WĹodzimierz, doprowadzony przez kozakĂłw do ruiny, juĹź siÄ wiÄcej nie podĹşwignÄ Ĺ. Ĺťycie gospodarcze miasta doznaĹo zupeĹnego zaĹamania. W takim stanie zastaje WĹodzimierz panowanie krĂłla Augusta III.
Przeprowadzona w r. 1765 lustracja, stwierdza opĹakany stan miasta. WaĹy zamku zniszczone, zamiast fosy â bĹoto, do zamku prowadzi most drewniany, rĂłwnieĹź zniszczony, a sam zamek rozpadniÄty. Z tego powodu akta zamkowe ulokowano u DominikanĂłw, ziemskie zaĹ u Fary. W mieĹcie istniejÄ cechy: kuĹnierski, krawiecki, piekarski, szewski, rzeĹşnicki i kowalski. Miasto bez broni i pieniÄdzy, bo wielu mieszczan wzbrania siÄ pĹacenia podatkĂłw. August III nadaĹ bazylianom, zajmujÄ cym po kasacji JezuitĂłw gmach tego zakonu, przywilej zaĹoĹźenia w mieĹcie szkoĹy. Poza tym Ĺźadnemu duchowieĹstwu nie wolno byĹo posiadaÄ szkóŠani w mieĹcie, ani na piÄÄ mil wokoĹo.
Ostatni krĂłl polski StanisĹaw August Poniatowski, ustanowiĹ tu staĹe jarmarki, majÄ c na wzglÄdzie pomoc miastu. W przejeĹşdzie do WiĹniowca przybyĹ tu dnia 13-go paĹşdziernika 1781 r. witany entuzjastycznie przez ludnoĹÄ. Nazajutrz ruszyĹ krĂłl w dalszÄ podróş. W r. 1786-tym zezwoliĹ bazylianom âaptekÄ mieÄ i ludzi kurowaÄ”, aĹźeby pomnoĹźyÄ ich dochody na utrzymanie szkoĹy.
OdbywajÄ c w r. 1787 podróş do Kaniowa, dwukrotnie przejeĹźdĹźa jeszcze krĂłl przez WĹodzimierz, zawsze ku radoĹci mieszkaĹcĂłw. MieszkaĹcy przedĹoĹźyli mu swoje skargi na ubĂłstwo miasta, proszÄ c o pomoc. Zamek juĹź w zupeĹnej ruinie, budynkĂłw mieszkalnych w mieĹcie maĹo i to same drewniane. Miasto liczy zaledwie 117 mieszczan i 85 ĹźydĂłw gospodarzy.
W 1796 r. po trzecim rozbiorze Rzeczypospolitej WĹodzimierz WoĹyĹski znalazĹ siÄ w skĹadzie Imperium Rosyjskiego i zostaĹ miastem powiatowym w guberni woĹyĹskiej. W roku 1859 wielki poĹźar ponownie strawiĹ miasto. ZgorzaĹ rĂłwnieĹź koĹcióŠFarny. WĹadztwo Rosji nad miastem nie zaznaczyĹo siÄ niczym wyraĹşnym. WĹodzimierz, jako uboga, nadgraniczna mieĹcina, przetrwaĹ do czasu I wojny Ĺwiatowej, pozbawiony kolei, brukĂłw i Ĺźywszego tÄtna Ĺźycia kulturalnego i gospodarczego.
Rok 1918. KoĹczy siÄ I Wojna Ĺwiatowa. PowstaĹcy ukraiĹscy  opanowali WĹodzimierz, chcÄ c go wĹÄ czyÄ do majÄ cego powstaÄ na wschodzie paĹstwa ukraiĹskiego. MieszkajÄ cy tu Polacy przystÄ pili do walki majÄ c nadzieje, Ĺźe miasto znĂłw znajdzie siÄ w granicach rodzÄ cej siÄ po latach zaborĂłw i niepodlegĹej Rzeczypospolitej. To waĹźny wÄzeĹ komunikacyjny i oĹrodek bogaty ĹredniowiecznÄ tradycjÄ i stolica ksiÄstwa wchodzÄ cego w skĹad Rzeczypospolitej Obojga NarodĂłw.
WĹodzimierz WoĹyĹski historia – parada wojskowa 1924 r. ĹşrĂłdĹo: https://fotopolska.eu
âBohaterska obrona Lwowa gorÄ cÄ nutÄ odezwaĹa siÄ w sercach rodakĂłw. ZewszÄ d ruszono na pomoc. Kijowski oddziaĹ Polskiej Organizacji Wojskowej  idÄ c z odsieczÄ , poniĂłsĹ klÄskÄ pod Brodami od przewaĹźajÄ cych siĹ ukraiĹskich. Nie zaĹamaĹo to jednak ducha ofiarnych ĹźoĹnierzy z K. N. 3. Skoncentrowani w okolicach RĂłwnego pod dowĂłdztwem  por. Jankowskiego, staczajÄ c potyczki z drobnymi oddziaĹami hajdamackiemi, wyruszyli pod WĹodzimierz, zdobywajÄ c miasto.
Przez trzy miesiÄ ce toczyli zwyciÄskie boje z wojskami ukraiĹskimi, aĹź do zupeĹnego ich wyparcia. W ten sposĂłb powstaĹ WĹodzimierski Baon Szturmowy, ktĂłry przez swojÄ ofiarÄ krwi i walkÄ upartÄ aĹź do zapamiÄtania, zyskaĹ dla Polski ten szmat ziemi. Później wcielono SzturmĂłwkÄ do oddziaĹu Ĺ. p. puĹk. Lisa-Kuli, ktĂłry idÄ c zwyciÄsko pod Ĺuck dnia 6. marca 1919 roku pod miasteczkiem Torczynem, Ĺźycie swe mĹode zĹoĹźyĹ na oĹtarzu Ojczyzny.
PrĂłcz tej jasnej postaci, historia walk o WĹodzimierz zanotowaĹa wiele jeszcze nazwisk ofiarnych obywateli, ktĂłrzy w tych pamiÄtnych dniach czynnÄ odegrali rolÄ. Ăwczesny starosta pow. Tadeusza KrzyĹźanowski troszczyĹ siÄ o zaopatrzenie walczÄ cych oddziaĹĂłw w ĹźywnoĹÄ i ekwipunek. WspomnieÄ trzeba serdecznÄ opiekÄ nad rannymi Kamili SmoleĹskiej, ofiarnÄ pracÄ dla wojska Kazimiery Guklerowej, oraz Ăłwczesnego naczelnika odcinka drogowego P. K. P. WĹadysĹawa WysokiĹskiego, ktĂłry wziÄ Ĺ bezpoĹredni udziaĹ w walce o zdobycie miasta, pieczoĹowitÄ opiekÄ otaczaĹ mogiĹy tych, ktĂłrym nie dane byĹo oglÄ daÄ niepodlegĹÄ PolskÄ. Trudno wymieniÄ tu wszystkich, lecz nagrodÄ dla nich niech bÄdzie to, Ĺźe byli czynni, Ĺźe stanÄli do apelu, gdy potrzebowaĹa ich POLSKAâ – Franciszek Strzelecki: SzturmĂłwka, WĹodzimierz WoĹyĹski, 1934 r.
XXV – lecie Opolskiego ZarzÄ du OkrÄgowego Ĺwiatowego ZwiÄ zku ĹťoĹnierzy Armii Krajowej i Polskiego PaĹstwa Podziemnego 1939-1945 obchodzono bardzo uroczyĹcie 2 paĹşdziernika 2020 r w koĹciele pw. Przemienienia PaĹskiego na osiedlu Armii Krajowej w Opolu. W uroczystoĹci wziÄli udziaĹ przedstawiciele instytucji paĹstwowych w osobie senatora StanisĹawa Karczewskiego, dyrektora delegatury Instytutu PamiÄci Narodowej w Opolu, Narodowego Banku Polskiego, harcerze ZwiÄ zku Harcerstwa Rzeczypospolitej, wojska i mĹodzieĹźy, parafian i sympatykĂłw ĹZĹťAK oraz duchowieĹstwa.  Przed 25 laty ZarzÄ d OkrÄgu tworzyli ludzie, ktĂłrzy podjÄli siÄ zadania nie tylko uczczenia czynu zbrojnego Armii Krajowej na OpolszczyĹşnie, ale takĹźe zadania nawiÄ zywania relacji miÄdzy pokoleniami, edukacji patriotycznej i czuwania nad ochronÄ miejsc pamiÄci.
Podejmowano przede wszystkim dziaĹania edukacyjne skierowane na wspĂłĹpracÄ z dzieÄmi i mĹodzieĹźÄ szkolnÄ . Przygotowywano tablice pamiÄ tkowe, spotkania. ZarzÄ d OkrÄgu inicjowaĹ stawianie pomnikĂłw i dbanie o miejsca pamiÄci. ZwiÄ zek wspieraĹ inicjatywy nadawania imienia Armii Krajowej szkoĹom w Opolu i w Nysie. WrÄczano sztandary koĹom terenowym w Opolu, GĹubczycach, KÄdzierzynie – KoĹşlu, Kluczborku, Brzegu i Nysie. PowstaĹy pomniki w Opolu, Nysie, Paczkowie i Niemodlinie. Wmurowano tablice pamiÄ tkowe w GĹuchoĹazach, Kluczborku i dwie w Opolu. Bazaltowy obelisk stanÄ Ĺ na osiedlu Armii Krajowej w Opolu z tablicami poĹwiÄconymi ĹťoĹnierzom ZwiÄ zku Walki Zbrojnej Armii Krajowej . W 50 – rocznicÄ Akcji “Burza” i Powstania Warszawskiego nadano imiÄ Armii Krajowej Szkole Podstawowej nr 29 w Opolu we wrzeĹniu 1994 r.
” PowoĹujÄ c siÄ do zĹoĹźonego przez Was Ĺlubowania na sztandar i honor szkoĹy wyraĹźamy przekonanie, Ĺźe bÄdziecie godnymi spadkobiercami naszego imienia i naszej gotowoĹci sĹuĹźby dla Ojczyzny, troski o jej dobro, pracy dla Niej oraz dbaĹoĹci o godnoĹÄ i honor narodu polskiego.
Niech w murach tej szkoĹy po wszystkie jej dni ksztaĹtujÄ siÄ i wyrastajÄ ĹwiatĹe umysĹy, Ĺźarliwe patriotyczne serca i niezĹomne charaktery.
Niech szkoĹa ta stanowi harmonijnÄ jednoĹÄ zespoĹowej spoĹecznoĹci wychowawcĂłw, wychowankĂłw i rodzicĂłw, w ktĂłrej praca, wychowanie i zdobywana wiedza przyniosÄ upragnione wyniki, satysfakcjÄ i radosne przeĹźycia, ktĂłre pozostawiÄ poczucie wspĂłlnoty, przywiÄ zania i trwaĹej pamiÄci. ” – pisali w swoim przesĹaniu mĹodszemu pokoleniu czĹonkowie ĹZĹťAK. Prezesem OZO ĹZĹťAK jest mgr Henryk Wierny.
fotorelacja Wiktor Krzewicki
Pliki cookie Aby zapewnić sprawne funkcjonowanie tego portalu, czasami umieszczamy na komputerze użytkownika (bądź innym urządzeniu) małe pliki – tzw. cookies („ciasteczka”). Podobnie postępuje większość dużych witryn internetowych.