GawÄda o staropolskim kuligu

Alfred Wierusz Kowalski – Kulig litewska sanna     http://www.agraart.pl/pics/dziela/020_wiesz-F.jpg
W ciemnym kÄ cie wozowni, gdzie skĹadano rupiecie, nikomu juĹź niepotrzebne, w ktĂłrym gnieĹşdziĹy siÄ tylko myszy i plotĹy sieci swoje jedwabne pajÄ ki, pokrowcami nakryte, staĹy owe sanie czarowne. Lakier ongiĹ bogato je zdobiÄ cy, pĹatami byĹ poodpadaĹ, jedwabno-wzorzyste poduszki, odkrywaĹy caĹe narÄcza nastroszonego w wĹosienia, a piÄknej postaci, rzeĹşbionej na dziobie pĹozĂłw, Wenery, przypadek jakiĹ dawny utrÄ ciĹ lewe ramiÄ. Boki zaĹ caĹe pokrywaĹy rÄczne malunki, na tle gobelinowym piÄkne postaci mitologiczne, ktĂłre ja wĂłwczas nazywaĹem âanioĹkamiâ.
Nikt juĹź dawno niemi nie jeĹşdziĹ, nikt nie dbaĹ o nie. Tylko dzieciak maĹy w gĹÄbokiej ich gondoli, w zapomnianym kÄ cie gospodarskiego budynku, szukaĹ schronienia, gdy w pokojach dworu zanosiĹo siÄ na ojcowskÄ , pedagogicznÄ egzekucjÄ. Bogaty dar dobrego krĂłla StanisĹawa, szczodrÄ rÄkÄ ofiarowany pradziadowi, speĹniwszy rolÄ swojÄ , saĹ kuligowych w zeszĹych stuleciach, by teraz niemodny i niepotrzebny dotrwaÄ swej doli w muzealnym Ĺnie. Tak on jak i jego pobratymcy w salonach muzeĂłw, bÄ dĹş w wielkich hallach magnackich stajen.
Nie byĹy one jeszcze najbogatsze w formie i kunsztownym zdobieniu. Sanie kuligowe polskie wieku XVIII i XIX , przeĹcigaĹy siÄ formÄ oryginalnÄ , budowÄ cudacznÄ i niekiedy nawet na deskach bokĂłw swoich nosiĹy zdobienia pierwszych pÄdzli mistrzĂłw palety.
Wedle stawu grobla.
KrĂłlowi sam Marcello Bacciarelli rysunek na sanie szlichtadowe kreĹli, za krĂłlem Mecenasem poszli ksiÄ ĹźÄta i wojewodowie, a szlachta nolens volens ich naĹladowaĹa.
Ĺťycie i forma zewnÄtrzna kultury dworĂłw, rozkochana w przepychu i bogactwach wschodu, kipiÄ ca trzÄsieniami uzbroiÄ i rzÄdĂłw, faĹdzista w kroju kontusza, jakĹźeĹź saniom kuligowym by wspaniaĹoĹci poskÄ piÄ mogĹa.
ByĹy piÄkne i oryginalne.
Kmicic OleĹkÄ w saniach o ksztaĹcie niedĹşwiedzia wozi, a krĂłl Jan z wozowni wilanowskiej sanie âz turczynemâ najbardziej sobie upodobaĹ. ByĹy one przewaĹźnie dwuosobowe i lekkie w budowie. Na WasikÄ tylko i pana brata, gdy pajuk z tyĹu, siedzÄ cy, a dla wszelkiego wypadku tylko brany, miaĹ wÄ ski stoĹeczek.
â Kulig w Polsce, zajazd wesoĹy i bezkrwawy, genealogiÄ swojÄ z temperamentu towarzyskiego rĂłd swĂłj wywodzi. â JakĹźeĹźby byĹo inaczej; strzemiÄ w strzemiÄ chadzaĹo siÄ na tatarzyna, na sejmikach wspĂłlnie rdzewiejÄ ce od gadania gardĹo siÄ zwilĹźaĹo pro bono Reipublikae, jakĹźeĹź by i w Ĺźyciu poczciwego czĹowieka wyrzec siÄ âkompanijej”. A Ĺźe to dwĂłr od dworu o czubate mile, Ĺźe okazji innej siÄ nie znajduje, Ĺźe to i Ĺniegi sypnÄĹy na chĹopa, wiÄc dalej kuligiem. â PachoĹkom Ĺźagwie pĹonÄ ce w garĹÄ, by raĹşniej byĹo moĹcipanom po nocy i by wilkom wstrÄt od koni dawaÄ i dalej… kuligiem na nieprzygotowanego… Szumnie z janczarami i brzÄkadĹami u uprzÄĹźy z pieĹniÄ âŚ i pohukaniem radosnym.
– A dwĂłr sÄ siedni Ĺpi i okna na rygle zawarto, a tylko pieskie poĹajania od folwarku dochodzÄ . WiÄc by zbudziÄ ĹpiochĂłw, pali siÄ z janczarek i bandolitĂłw na wiwat, aĹź dwĂłr rozbudzony na nogi stanie i oknami zabĹyska. â A potem dalej, juĹź w liczniejszym gronie… jazda na sÄ siada…
Dzisiejszy kulig, zachowany tradycjÄ po niektĂłrych dworach, niewiele ma wspĂłlnego ze staropolskimi kuligami. Nie doĹÄ, Ĺźe brak mu na barwistoĹci i weselu, jest innym w trwaniu i organizacji.
Kuligi polskie XVII w. trwaĹy nieraz tygodnie, a poczÄty, gdzieĹ pod Sieradzem, na ziemiÄ PodlaskÄ siÄ zapÄdzaĹ, z wileĹskich dworĂłw wyjechawszy, na Podolu konie zawracaĹ.
A co radoĹci tam byĹo przy spotkaniach, co par siÄ skojarzyĹo i co za intrygi powstawaĹy.
Dwory krĂłlewskie pieczoĹowicie kulig kultywujÄ . Zakochany w swej szlachetnej sarmatczyĹşnie krĂłl Jan kuligi wspaniaĹe urzÄ dza, a jako laufrowie przy krĂłlewskich saniach biegnÄ czarni niewolnicy z namiotu Mustafy zabrani, trzymajÄ c zĹote w rÄku kagaĹce.
Nie zawsze chÄtnym okiem na te zabawy spoglÄ da JejmoĹÄ krĂłlowa, bo sanie przez Jana prowadzone nie zawsze biegnÄ na jej oczÄtach, zawijajÄ c niekiedy pod szlacheckie dwory, gdzie kraĹniejsze biaĹogĹowy siÄ chowajÄ . A juĹź w czasie kuligu w Jaworowie, gdzie piÄknÄ kowalĂłwnÄ krĂłl zobaczy, to i dÄ sy powaĹźne powstanÄ . A liĹci to wszystkim wiadomo, Ĺźe Ĺźony zazdrosne… zdradzajÄ cych mÄşów majÄ .
WiÄc dalej kuligiem !
JakĹźe inne byĹy sĹawne kuligi w Ĺazienkach. â Jak biaĹe figurki z porcelany, rzeĹşbione sanie, zajeĹźdĹźaĹy przed paĹacyk na wyspie, z trudem mieszczÄ c barwiste i wykrynolinowane kwiaty paĹ, w sobie. Przez park w Ĺwietle barwistych lampionĂłw iluminowany, do Ĺachy wiĹlanej lodem pokrytej, a potem do Wilanowa… Ciszej juĹź i nie tak szumnie jak kiedyĹ, jeno w szeptach miĹosnych paĹ i kawalerĂłw, jeno przy cichym gÄdzeniu wioli i arf, na ktĂłrych w czoĹowych saniach umieszczeni wĹoscy muzykanci rzÄpolÄ . â Sam krĂłl kulig- prowadzi u boku aktualnej miĹostki, a u boku krĂłlewskiego ĹabÄdzia galopuje rozeĹmiany i szczÄĹliwy Popi.
A później, gdy zwiÄdĹy srebrne róşe Ĺazienkowskiego ogrodu, później odmieniĹy siÄ i kuligi. â Nie tak barwiĹcie juĹź, szumnie i bogato, a byĹy lata, gdy ich zupeĹnie poniechano.
Lata ĹźaĹoby za OjczyznÄ .
DziĹ kulig Ĺźyje i dzwoni po biaĹej Ĺniegiem pokrytej Matce Ziemi.
Tam, gdzie nie zagradzajÄ mu trasy biegu zachĹannie rozrastajÄ ce siÄ miasta, gdzie lasĂłw jeszcze staje i drĂłg dalekie przestrzenie siÄ ciÄ gnÄ , gdzie w cieniu lip drzemiÄ dwory, zajeĹźdĹźa kulig rozdzwoniony.
A Ĺźydkowie, najÄci z miasteczka, dudniÄ polonezem. GdzieĹź siÄ podziaĹy, te wspaniaĹe sanie z boginkÄ -dziewicÄ , u dziobu pĹozĂłw. Podobno spĹonÄĹy razem z szeregiem bryk i starÄ wozowniÄ , a tylko rzeĹşbiona Wenera, z rÄkÄ uĹamanÄ , ponoÄ ocalaĹa. â SiekierÄ odrÄ baĹ jÄ od saĹ karbowy, do chaty zaniĂłsĹ, a tam nad Ĺóşkiem zawiesiwszy, a traktujÄ c jako âĹwiÄtÄ ”, wraz ze swÄ rodzinÄ Â dĹugie modĹy do niej zanosiĹ âo poprawÄ doli ludu roboczego”, ktĂłry doĹwiadcza âswobodÄ â.
Feliks Dangel
As, nr 34, 1935 r.










Leave a Reply