Lwów i Kresy Południowo-Wschodnie – tkwią w nas

udostępnij:

Lwów z sentymentem

We dworku szlacheckim – wystawa kresowa w MPŚ w Brzegu

Czy dla kolejnego pokolenia ludzi przybyłych z Kresów na Śląsk Lwów i Kresy Południowo-Wschodnie pozostają jedynie traumatycznym wspomnieniem zepchniętym w podświadomości w krainę cieni, z którą kojarzy się jedynie martyrologia, okrucieństwo ludobójstwa i poczucie zagłady? Czy to właśnie sprawia, że dla wielu potomków Kresowiaków  – jak śpiewał wrocławski bard Roman Kołakowski “Lwów to dla mnie zagranica” – dziedzictwo kulturowe kresów pozostaje poza zasięgiem myślenia gospodarczego? I tak i nie. Lwów  i cały obszar Kresów Południowo-Wschodnich  nadal budzi zainteresowanie. Do Lwowa jeździło się pohandlować i pomimo niesprzyjającej sytuacji politycznej, to tak po prostu się działo.

Lwowiacy – to pokolenie, które już odchodzi – ale pozostawili nam w pamięci obraz  ludzi o dającym się zauważyć i odróżnić etnotypie. Ludzi na ogół życzliwych, bezpośrednich ze smykałką do handlu, jakoś szczególnie wrażliwych, u których humor jak i gościnność jest czymś naturalnym, a pomysłowość i zaradność życiową dewizą.  Większość kresowiaków “swoje” podczas wojny i po wojnie przeżyła, więc do wielu niegodziwości potrafili podchodzić na swój sposób.

Ten specyficzny, kresowy melanż cywilizacji i kultury wytworzył niepowtarzalnego lwowskiego ducha – jak pisali w swoim przewodniku po Lwowie Adam i Ewa Hollankowie – “I zobaczyć miasto Lwów...” wydanym w 1990 r. w Rzeszowie.

Ale świat zmienia się dynamicznie na naszych oczach, na scenę wydarzeń weszło kolejne pokolenie, które szuka swojej szansy na sukces. Kresy będą na nowo kusić swoimi walorami geograficznymi. Ciągle przyciągają turystów. Karpaty Wschodnie ciągną młodych na wędrówki górskie, dzika przyroda, natura byłaby magnesem niesamowitym, gdyby nie fakt, że na Ukrainie jeszcze nie dawno toczyła się jednak krwawa wojna, gdzie praktyczna gwarancja bezpieczeństwa jest reglamentowana.

Lwów ma dziedzictwo kulturowe, które warto, by młodsi poznawali. Jako Miasto Wschodu i Zachodu  odgrywał wielką rolę w dziedzinie nauki, kultury i sztuki, chlubiąc się niezwykłymi przykładami budownictwa sakralnego i świeckiego, rozwijając znaczące centrum nauki i sztuki. Wiadomo o nim, że miał swój “genius loci” – mieszkali bowiem tam prócz Polaków, Ukraińców (dawniej zwanych Rusinami) także Ormianie, Żydzi, Niemcy, Austriacy, Węgrzy, Tatarzy, Turcy, Grecy, a także Szkoci. Lwowian cechowała wielka tolerancja dla innych nacji, co wynikało głownie z bogactwa miasta. To miasto wykształconych kupców i mecenatów. To, co warto poznać – to przede wszystkim zabytki architektury, bowiem Lwów miał własną szkołę architektoniczną. Kiedy się ogląda piękne detale i założenia, budzą prawdziwy zachwyt. Renowacja starej architektury jest niewątpliwym wyzwaniem – ale i możliwością pola współpracy z Ukrainą.

Kiedy w Brzegu w latach dziewięćdziesiątych kształciliśmy młodych renowatorów w Zespole Szkół Budowlanych w Brzegu  – byliśmy niemal pewni, że pracy im raczej nie zabraknie, ani w Brzegu, ani we współpracy z Niemcami czy z Ukrainą. Cóż, polityka potrafi być jednak dramatycznie destrukcyjna.

W zmieniającej się sytuacji za naszą wschodnią granicą szczególną rolę Lwów z uwagi na swoje strategiczne położenie geograficzne ciągle odgrywa jako centrum wymiany handlowej, a podtrzymywane związki z mieszkającymi tam Polakami czy potomkami zachęcają do szukania  nowych możliwości. Kresowiacy z reguły starali się jak mogli, by utrzymać jakieś kontakty, jeśli istniały, wspierać odbudowę zniszczonych  świątyń, poszukiwać zaginionych lub pamięci o zaginionych, podtrzymywać wątłe kontakty rodzinne, bo przecież rodziny były mieszane.

Wartość dziedzictwa kulturowego Kresów jest nie do przecenienia. Nawet jeśli do końca nie uświadomiona w następnym pokoleniu, jednak tkwi głęboko, tak jak potrzeba zakorzenienia, ciągłości pokoleniowej i pewnej wspólnoty losu.

Co na pewno warto zobaczyć

Na uwagę zasługuje Lwowska Galeria Sztuki. Znajdują się tam światowe dzieła malarskie  znakomitych malarzy, dzieła plejady najlepszych polskich malarzy XiX i XX wiecznych – odsyłam na stronę: http://www.lwow.home.pl/galeria/galeri.html 

Również tam można znaleźć niezłą biblioteczkę i dalsze linki do czasopism, wydawnictw, ciekawostek dla zainteresowanych.

Monografie poświęcone Orlętom Lwowskim i cmentarzowi na Łyczakowie – napisał  brzeżanin  Stanisław Sławomir Nicieja. Wspomnę choćby tylko pozycję pt. “Lwów – Ogród snu i pamięci”. To książka jedna z tych, bez której trudno zrozumieć wielkie dziedzictwo Lwowa. Profesor S.Nicieja wielokrotnie spotykał się z Kresowiakami na spotkaniach autorskich, bowiem jest autorem dużego cyklu pt. Kresowa Atlantyda – Historia i Mitologia Miast Kresowych. Wyszło XIV tomów.

W Brzegu działa Oddział Towarzystwa Miłośników Lwowa i Kresów Południowo-Wschodnich. Obchodził nie tak dawno jubileusz 30 – lecia swojej działalności. Na łamach Kuriera Brzeskiego od lat dziewięćdziesiątych pisaliśmy wielokrotnie o jego inicjatywach głównie w zakresie krzewienia kultury związanej z Kresami. Organizowane były bale charytatywne, konkursy recytatorskie, występy dzieci i młodzieży, występy artystów i spotkania autorskie.  Starsze pokolenie  powoli wykrusza się – czas nadać nowy kształt i wykorzystać nowe możliwości, by podtrzymywać kresowe tradycje, a przede wszystkim, by kolejne pokolenia odkrywały historię własnych rodzin.

W Muzeum Piastów Śląskich w Brzegu otwarto wystawę stałą poświęconą Kresom

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Bardzo ciekawą ofertę na wycieczkę   ma także Muzeum Lwowa i Kresów w Dworze Biniszewicze.  Muzeum  organizuje wystawy i koncerty z udziałem wybitnych polskich artystów. Przez kilka lat działalności Muzeum odwiedziła cała plejada wybitnych aktorów, muzyków, śpiewaków, intelektualistów i pisarzy.  – http://www.muzeumlwowa.pl/

Lwów dziś

staje się całkiem bliską zagranicą. A piszą o nim tak:

“Miasto usytuowane jest dokładnie na wielkim europejskim dziale wodnym między zlewiskiem Morza Bałtyckiego i Morza Czarnego. Wody centralnej oraz północno-wschodniej części miasta spływają przez Pełtew i Bug do Wisły, a jego zachodnia oraz południowa część leży w dorzeczu Dniestru. Kluczowe organizmy miejskie Europy kontynentalnej historycznie powstawały w dolinie dużych spławnych rzek.
Miało to zapewnić rosnącym miastom stały dostęp do wody, ochronę oraz komunikację. Lwów, wyłamując się niejako z tego schematu, ulokowany został nad niewielką rzeką Pełtwią, co w obliczu dynamicznie rosnącej liczby mieszkańców powodowało nawet pewne kłopoty z dostawami wody pitnej. Jak widać na przykładzie Lwowa,skomunikowanie oraz idący za nim potencjał ekonomiczny pozwalały na prężny rozwój miasta pomimo nie do końca sprzyjających warunków geograficznych. Wobec zachodzących na świecie zmian wyjątkowa pozycja Lwowa,
zwłaszcza w kontekście tutejszych tradycji historycznych, pozwala patrzeć na to miasto jako na nową lokomotywę ukraińskiej gospodarki, opartej na obsłudze handlu międzynarodowego i wymiany towarowej.”

W 2018 r. z transportu lotniczego we Lwowie skorzystało   2 217 400 pasażerów

“Należy mieć jedynie nadzieję, że również polscy przewoźnicy korzystać będą z tych nowych możliwości pojawiających się tuż za naszą wschodnią granicą. Pewną odpowiedzią na nowe wyzwania komunikacyjne są planowane inwestycje publiczne, na przykład budowa nowego przejścia granicznego w Malhowicach (planowany budżet to 100 milionów złotych), rozbudowa terminalu multimodalnego w Małaszewiczach oraz inwestycje drogowe w kierunku wschodnim, uzupełniane przez inicjatywy pozarządowe w tamtym regionie, jak choćby działalność Fundacji Galicyjskich Dróg Żelaznych czy Stowarzyszenia Linia 102.
W kontekście zmian w układzie komunikacyjnym na wschodzie niedawno ukraińskie media obiegła informacja o planach budowy dwutorowej linii kolejowej o „europejskim” rozstawie osi ze Lwowa do granicy z Polską.

Niedawno ukraińskie media obiegła informacja o planach budowy dwutorowej linii kolejowej o „europejskim” rozstawie osi ze Lwowa do granicy z Polską. Podróż ze Lwowa do Krakowa (przez Przemyśl) po nowych torach zajmie tylko trzy godziny zamiast obecnych dziewięciu godzin. Tak więc budowa 70-kilometrowego odcinka  może mieć ogromny wpływ na zmianę połączeń transgranicznych, zarówno tych pasażerskich, jak i cargo.”

j.krzewicka@kurierplus.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *